Polska Prywatna Przychodnia Lekarska  Na dół

  • Witam forumowiczow!



    Chcilem sie z Wami podzielic moim dosc nieciekawym doswiadczeniem z POLSKA PRYWATNA PRZYCHODNIA LEKARSKA.

    Otoz, po uprzedniej rejestracji telefonicznej i z wczesniejszym wywiadem pani telefonistki na temat objawow mojej chorby zostalem zarejestrowany do lekarza. Powiem szczerze, ze moje wyobrazenie o prywatnej praktyce lekarskiem minelo sie dosc daleko z celem. Wydawalo mi sie, po moich wczescniejszych doswiadczeniach z polski, ze prywatnie to znaczy z troska o pacjenta w koncu tym sie to powinno roznic od przychodni publicznych. Poniewaz mialem wysoka tem. 39 stopni nie chcialem tracic czasu na stanie w kolejkach i czekanie po kilka godzin do lekarza. No i na wejsciu kubel zimnej wody! Na dzien dobry kazano mi zostawic 50 funtow za wizyte - brak jakiego kolwiek kwitku tudziez rachunku czy paragonu za uiszczenie oplaty, no ale coz - pomyslalem, ze za jakosc sie placi.. Zarejestrowany bylem na 16.00 poproszono mnie do pokoju lekarskiego o 17.20. Na dzien dobry okazalo sie ze zostalem skierowany do pani pediatry - mam prawie 30 lat na karku :/ po szybkim przebadaniu pani stwierdzila, ze to infekcja i przepisala antybiotyk antywirusowy. Dostalem recepty i... tu sie zaczely kolejne schody. Pani pediatra chyba nie bierze pod uwage, ze nie odbywa swojej praktyki w polsce i powinna przepisywac leki dostepne na angielskim rynku a nie polskim. W kilku aptekach zaproponowano mi zamowienie tego leku - termin oczekiwania 4 dni. Dopiero w jeden duzej aptece na radford pan farmaceuta poczytal o tym leku wiecej i zaproponowal cos w zamian o podobnym dzialaniu... I tu moje kolejne zaskoczenie, recepty z tej przychodni nie daja zadnej znizki na leki i placi sie za nie 100% ceny. Za lek zaplacilem 28 funtow, na recepte NHS ten lek kosztuje 7.20..

    Wiec po prawie 4 godzinnych wojazach po aptekach zadowolony wrocilem do domu "leczyc sie"! Ale to nie koniec..

    Po 3 dniach gdy okazalo sie, ze jest kompletnie zero poprawy zdesperowany udalem sie do swojego GP. po odstaniu 1h w kolejce okazalo sie ze mam GRYPE!! I To gleboko zaawansowana!! Dostalem recepte, za lek nic nie zaplacilem, a na 3 dzien brania leku goraczka zupelnie ustapila..



    Takze dziekuje bardzo za nasza super polska przychodnie, ale ja juz nie skozystam!
  • Niestety ale mam podobne odczucia co do tej przychodni... akurat ja korzystalam z pomocy ginekologa wiec nie bede sie rozpisywac w tym temacie:) Nie raz slyzalam stwierdzenie" dobry lekarz z Polski nie wyjezdza" i coraz bardziej jestem sklonna przychylic sie do tej wypowiedzi...



    napisany przez: maja112, 05-11-2009 - 22:01

                         

                            ...SOMETIMES GOODBYE IS A SECOND CHANCE...

  • Szanowni Państwo, piszę w imieniu Polskiej Prywatnej Przychodni Lekarskiej z odpowiedzią na powyższe zarzuty.
    Chciałbym przede wszystkim zacząć od tego, że zawsze staramy się świadczyć jak najwyższy poziom naszych usług i posiadamy dokładne procedury którymi musimy się kierować w przypadku zgłoszenia do nas skargi. Jest ona wtedy dokładnie rozpatrywana a jej odpowiedź przekazywana do osoby zainteresowanej.
    Niestety w powyższym przypadku nie dostaliśmy żadnej takiej oficjalnej skargi, co oznacza, że nie mogliśmy jej sprawdzić pod względem indywidualnym. Internet ma to do siebie, że praktycznie każdy może umieścić w nim jakąś opinię, które niekoniecznie jest prawdą. Prosimy więc wszystkich którzy mogą być niezadowoleni z naszych usług aby najpierw oficjalnie zgłosili nam skargę, a nie zamieszczali anonimowe wpisy w Internecie. Zgodnie z powyższymi zarzutami, nasze odpowiedzi:
    - płatność w naszej przychodni jest zawsze z góry i jest ona spowodowana faktem że zdarzały nam się wcześniej sytuacje w których klienci po przebytej konsultacji zwyczajnie wychodzili nie płacąc za nią i niestety było to zazwyczaj celowe (nie że zapomnieli). Musieliśmy więc wprowadzić opłatę przed wizytą aby uniknąć takich sytuacji. Mogę jeszcze dodać że w większości prywatnych praktyk w UK, podczas umawiania wizyty telefonicznie pobierane są dane karty bankowej, gdyż jest to zabezpieczeniem przed niezapowiedzianym niepojawieniem się pacjenta na wyznaczoną wizytę (w takim przypadku automatycznie z karty zostaje pobrana opłata). My akurat nie stosujemy takiej praktyki. Pobieranie więc opłaty przed konsultacją jest całkiem normalne.
    - kwitki za płatność są wydawane na prośbę gdyż większość z naszych pacjentów ich nie wymaga. Przychodnia to nie sklep, nie ma więc obowiązku wystawiania każdemu rachunku od razu. Wystarczy poprosić w rejestracji a taki "kwitek" zostanie od razu wystawiony.
    - jeśli takie opóźnienie w Pana wizycie się zdarzyło to mogę jedynie za nie przeprosić. Zawsze staramy się tak umawiać pacjentów aby takie sytuacje wyeliminować. Niestety czasami opóźnienia się zdarzają i to nie tylko w publicznej opiece medycznej. Częstymi powodami są: spóźnione przyjście pacjentów (a przez to przesunięcie całej kolejki), przedłużenie normalnego czasu konsultacji, powody zewnętrzne (np. problem z transportem) i inne. Jeśli opóźnienie się zdarza to nasze rejestratorki mają obowiązek informować pacjentów z możliwie jak największym wyprzedzeniem (nawet dzwoniąc przed wizytą).
    - jedna z naszych lekarek ma podwójną specjalizację. W pediatrii oraz w medycynie rodzinnej i praktykuje obydwie specjalizacje zarówno w służbie publicznej jak i prywatnej.
    - leki są zawsze wypisywane w oparciu o angielski index leków. Jako że nie znam szczegółów tego konkretnego zarzutu mogę jedynie powiedzieć, że zdarza sie iż danego angielskiego leku nie ma na miejscu w aptece gdyż zazwyczaj angielscy GP nie wypisują antybiotyków (a zwykłe środki przeciwbólowe nawet jeśli istnieje potrzeba antybiotyków), zaś jeśli już wypiszą to jest to jedynie jeden lub dwa konkretne produkty. Nasi lekarze mogą stosować większą gamę antybiotyków gdyż jest to lepsze z medycznego punktu widzenia.
    - oczywiście że recepty z prywatnych placówek mają leki w 100% płatne. Chcielibyśmy oferować refundowane leki, jednak w tym celu trzeba mieć podpisaną umowę z opieką publiczną. Tak samo
    jest w każdej innej prywatnej placówce medycznej w UK jak i zapewne w większości krajów świata (włącznie z Polską).
    - w sprawie niedziałania leku nie mogę się wypowiedzieć (bo nie znam tej sprawy i nie została ona omówiona z danym lekarzem). Dodam jedynie że do brania leków nie można podchodzić tak jak do cudownego specyfiku który działa cuda i to od razu. Niektóre leki potrzebują dłuższego czasu stosowania, inne powinno się zamienić na mocniejsze jeśli nie ma poprawy. Sam też Pan napisał że nie dostał leku który oryginalnie był przepisany, tylko "podobny". To może mieć również duże znaczenie. Może też ten lek który Pan brał zaczął właśnie działać po 3 dniach, a nie dopiero po wzięciu tamtego od GP.
    - na komentarz Pani "maja112" za dużo nie mogę odpisać bo nie ma w nim żadnych szczegółów. Przykre jednak jest gdy pewne osoby generalizują jedynie na podstawie jednego przypadku lub zasłyszanej opinii. Z pewnością są w UK lekarze mniej i bardziej doświadczeni (ale tak jest wszędzie). Fakt wyjazdu za granicę nie ma nic do znaczenia i Pani "maja112" nie powinna tego pisać gdyż sama (zakładam) jest emigrantką i na pewno by się oburzyła gdyby ktoś jej generalizował i mówił że wszyscy emigranci to takie lub inne osoby.
    Z poważaniem
    Marcin Wysocki
    Practice Manager

    (Odpowiedź przesłana do nas z Polskiej Prywatnej Przychodni Lekarskiej)
  • bylam raz w tej przychodni i mi to wystarczylo. polecam przychodnie w rugby!!!
  • Najbardziej w tej odpowiedzi od Mr Managera podobało mi się stwierdzenie

    "Jako że nie znam szczegółów tego konkretnego zarzutu mogę jedynie powiedzieć, że zdarza sie iż danego angielskiego leku nie ma na miejscu w aptece gdyż zazwyczaj angielscy GP nie wypisują antybiotyków (a zwykłe środki przeciwbólowe nawet jeśli istnieje potrzeba antybiotyków)"

    Niezła bzdura, chyba to przetłumaczę i zaniosę do naszego doktora:-))
    Oj ci okropni angielscy GP:-)

    Mądry polak po szkodzie. Ostatnio nawet miałem do czynienia z walk-in-centre i byłem mile zaskoczony. Trafna diagnoza dla dziecka, skuteczny lek i wszystko w 40 minut



    Edytowany przez tomAsh o 13-12-2012 - 17:21.
  • Ja tez najlepsza pomoc dla dziecka dostałam w walk-in-centre. U Gp i nawet w szpitalu straciłam czas...
  • Jak cos sie dzieje zawsze w pierwszej kolejnosci ide do GP, walk-in-centre ewentualnie szpital, polskie przychodnie to juz ostatecznosc, ze wzgledu ze wlasnie wizyty sa drogie a recepty pelnoplatne nawet dla dzieci, a wiele bardziej niz GP to nie pomoga.
  • A ja jestem po wizycie w polskiej przychodni w Wellingborough i czuję kolosalną różnicę, w porównaniu do polskiej przychodni w Coventry. Trochę daleko, ale warto się wybrać. Dostrzeżone różnice na plus? :
    - fachowy i konkretny lekarz pediatra (przyjmuje również jako internista) - Pani Jasmina Marinova (w przychodni - bezpłatna pomoc tłumacza w trakcie wizyty u lekarza anglojęzycznego)
    - lekarz z WŁASNEJ INICJATYWY wysyła list do GP (i do wiadomości pacjenta) a przychodnia nie pobiera z tego tytułu dodatkowej opłaty!!! (w Coventry o list trzeba prosić, tłumaczyć dlaczego go chcesz, zapłacić dodatkowo 20 funtów i zanieść go samemu do GP)
    - nikt nie wymusza na pacjencie kolejnej wizyty (np. poprzez nie przepisanie wystarczającej ilości leków)
    - pacjent nie jest zbywany; otrzymuje odpowiedzi na zadawane pytania
    no i...
    nie zauważyłam, by ktoś uciekał nie płacąc za wizytę.

    Jeszcze raz dziękuję Ewela119, i szczerze polecam przychodnię w Wellingborough.



    Edytowany przez grazyna o 17-12-2012 - 10:59.
  • Doktor Jasmina jest naprawde bardzo rzeczowa i sympatyczna, jednak niestety i ona ma bardzo zwiazane rece bo na angielskim rynku nie ma po prostu lekow dla dzieci i tak np jednego razu pani doktor przepisala nam krople z antybiotykiem ktore normalnie sa do oczu do nosa, bo takich specjalnie do nosa po prostu nie ma. To jest jakas paranoja, w biednej Polsce sa przenajrozniejsze leki dostepne a w bogatej i rozwinietej Anglii nie ma, jest to sytuacja tym bardziej paradoksalna ze jeden z najwiekszych koncernow farmaceutycznych na swiecie Glaxo Smith Cline nalezy wlasnie do brytyjczykow
  • czy ktos zna num tel do polskiej przychodni w nuneaton lub w coventry
  • Na stronie glownej jest reklama z numerem.
  • Ja od dłuższego czasu chodzę do polskiej przychodni Polmedics i jestem zadowolona. terminy sa krótkie nawet do specjalistów (a jest ich tam sporo) nie ma opóźnień i lekarze (Polacy) sa tutaj z powołania a nie z obowiązku. takie jest moje odczucie.
  • Leczę się w tutaj https://polmedics.co.uk/. I jeszcze nigdy nie miałam żadnych problemów. Dzwonie ustalam termin wizyty przychodzę i jestem przyjmowana. Leczenie tez jest na wysokim poziomie widac że lekarze podchodza do sprawy profesjonalnie a nie tylko by odbyć kolejna wizytę.
  • undefined
    **nieznany uzytkowniku**
    W UK nie ma tak roznych lekow, poniewaz oni wiedza, ze kazde ale to kazde leki zaczynajac od glupiego np rutinoscorbinu po antybiotyki sa strasznie niezdrowe i zagrazaja zyciu. Oni maja firmy ale wiedza gdzie sprzedawac towar aby zarabiac. Fakt jest taki, ze polacy uwielbiaja lekarstwa, tabletki antybiotyki itd. I tez tak nasi lekarze sa uczeni na uczelniach - nie jak pozbyc sie przyczyny choroby, infekcji itd, a jaki lek zapisac aby objawy, zaznaczam OBJAWY ustapily lub znacznie zmalaly. Sptkania za ktore dostaja 'punkty', ktore sa niezbedne aby zaliczyc rok, sa organizowane bezposrednio przez formy farmaceutyczne, dla ktrych wykladja oktorzy, Profesorzy ale nie to co powinni, ale to co oni im kaza. Wiec moze i lepiej, ze nie ma tutaj tylu lekow. . . Natura dala nam wszytsko aby wyleczyc sie z kazdej chorby, a co wazniejsze aby na ia nie zachorowac, jesli czlowiek utrzymuje wystarczjaca ilosc Witamin w organizmie ...

Ta lista bazuje na użytkownikach aktywnych przez ostatnie 30 minut.