Praca - piszcie jak wiecie gdzie jest obecnie nabór  Na dół

Go to page [-1] 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 [+1]:

  • Dziękuję bardzo za odpowiedzi...mam jeszcze jedno pytanie czy język angielski jest wymagany????
  • w agencji pracują Polki a w pracy nie jest wymagany angielski 95%ludzi to Polacy w fabryce
  • jak pytasz o prace w tej agencji musisz mówić po angielsku bo polki w tym momencie udają że nie mówią po polsku :) ( nie wiem czemu).Po wypisaniu aplikacji polka zaprasza cię na rozmowę i wtedy już mówi po polsku :)Powodzenia
  • ale spokojnie wystarczy jak powiesz po angielsku że chciałbyś pracować przy pakowaniu owoców i powinna Ci dać aplikacje :)
  • marzena35 zastanawiasz się dlaczego w agencji nie można mówić po polsku? Przecież jesteśmy w Anglii i angielski to język urzędowy w tym kraju więc dlaczego się wszyscy zastanawiają nad tym że tu czy tam nie można mówić po polsku!?! Ja rozumie że nie wszyscy znają ten język i ja też orłem nie jestem ale nigdy nie liczę na to że wejdę za pracą do jakiegoś biura i będą ze mną rozmawiac po polsku tylko dlatego że pracuje tam polka. Trochę wyobraźni rodacy!!!
  • ok masz racje ,ale zauważyłam też że na tym forum nie można czemuś się dziwić bo zaraz polak cię zjedzie .Na jaką zakładkę bym nie weszła znajdzie się ktoś kto jest mądzejszy i uświadamia drugich jakby pozjadał rozum .Wiem gdzie jestem wiem jaki język tu obowiązuje byłam tylko zdziwona że poszłam kiedys do tej agnecji i nikt nie rozmawiał ze mna po polsku gdzie otrzymałam taka informacje że pracuje tam polka i nie chciała rozmawiać po polsku i tyle na ten temat . Ja dałam sobie rade i chciałam tylko powiedzeć tej osobie która tam się udaje by się przygotwała na rozmowe po angielsku.Zastanawiam się czy Ty jesteś zawsze taki/ka że nigdy niczemu się nie dziwsz i wiesz wszystko .Więc już nie będę się wypowiadać bo szkoda słów.





    Polacy jak zawsze trzymają się razem...:( marzenie

    jedne mądrzejszy od drugiego ...
  • cos w tym jest ze rodacy ktorzy sami co dopiero zaczeli ledwie zdania zlozone po angielsku skladac, sa predcy do krytykowania i obsmiewania tych co zaczynaja :) Faktem jest ze wsrod ludzi ktorzy naprawde perfekt szprechaja po angielsku i maja jakis ciekawy poziom nie zdarza sie to zjawisko.

    Wiadomo ze tu jest UK i rozmawia sie po angielsku, niemniej zabawny jest ten czesty syndrom wsrod Polakow ze chca byc bardziej angielscy niz anglicy :D

    Marzenko- niektorzy polacy trzymaja sie razem ,wszystko zalezy od charakteru.

    http://www.sites.google.com/site/thesignerka
  • Masz racje są Polacy na poziomie i znam takich ,ale większość to by cię sprzedała.

    Ci którzy znają perfekt język są na poziomie najgorsi są ci którzy jak piszesz nauczyli się składać zadania i czują się bardziej angielscy niż anglicy :) Dzięki za wspierającą odpowiedz bo już straciłam nadzieje myśląc że na tym forum nie ma ludzi normalnych :)
  • W wielu miejscach poprostu jest tez zakaz mowienia w jezyku innym niz angielski, byc moze tez dlatego polka pracujaca w agencji (czy gdziekolwiek indziej) nie chce mowic po polsku przy wpolpracownikach, bo wewnetrzny regulamin firmy na to nie pozwala.



    Rzuciliscie sie na dziewczyne ze sie wymądrza a ona normalnie odpowiedziala na pytanie i nikogo nie objerzdzala, chyba jestescie nieco przewrazliwieni
  • calkiem mozliwe ze jest zakaz albo przynajmnije zle widziane, w koncu to UK, chociaz pewnie w dramatycznych przypadkach panna funkcjonuje jednak jako tlumacz. Skoro w urzedach i szpitalach jest tlumacz to czemu nie, sama jestem przeciwna rozwiazanim rozleniwiajacym do nauke jezyka. NIestety tylko proby rozmawiania przynosza efekt.

    Pozdrawiam
    PS: straszna nerwowka tu panuje

    http://www.sites.google.com/site/thesignerka
  • ewela119 własnie dokładnie o to mi chodziło. Akurat agencja o której mowa ma taki wewnętrzny regulamin. A to tylko dlatego że ludzie którzy pracują w agencjach chcą sprawdzić Twój mój nasz poziom komunikatywności w języku angielskim. Jestem osobą z dobrą lecz nie perfekcyjną znajomością języka angielskiego tzw. samoukiem ale to wcale nie znaczy że robię się bardziej angielska niż anglicy. Zstanówcie sie nim cos napiszecie kompromitując czy krytykując innego człowieka.
  • Poziom komunikatywnosci jest bardzo wazny, mi to kiedys w agnecji w ktorej chcialam dostac prace tlumaczono tak ze kazdy pracownik z ktorym nie mozna sie porozumiec bo nie zna jezyka chociaz minimalnie jest zagrozeniem i problemem. Zagrozeniem bo moze spowodowac wypadek bo czegos nie zrozumial, problemem bo jest nieefektywny kiedy nie wie co ma robic lub w razie wypadku i ewakuacji moze nie zrozumiec polecen co ma robic na czym moze ucierpiec on sam badz inni a taka rozmowa jest wlasnie najlepszym sposobem by te umiejetnosci jezykowe sprawdzic, taka wersje przedstawila pracownica agencji, juz nie pamietam ktorej
  • :) to co pisalam o byciu bardziej angielskim niz anglicy to pisalam ogolnie o polakach, nie mialam zamiaru nikogo urazic tutaj takze przepraszam w razie co. No i mialam na mysli calosc zachowan (znam sporo takich ludzi ktorzy tu siedzieli po pare lat i wrocili do pl z niczym, nie umiejac nawet jezyka lepiej, no ale strasznie angielscy ;) )

    Wiadomo ze jakas podstawowa komunikatywnosc musi byc, po co komu pracownik, ktory nie rozumie podstawowych polecen, to dla mnie oczywiste :) ALe fakt ze bardziej zawile niuanse czasem trudno wyartykulowac, ja od przyjazdu dopiero teraz szukam pracy, bo dopiero teraz sie odwazylam gadac w tym jezyku i codziennie spedzam 1-2 h uczac sie serio intensywnie (sama, z ksiazek, netu itp, budujac w glowie sytuacje zyciowe i ukladajac do tego w glowie rozne dialogi, pytania itp.)

    CO prawda jestem pedagogiem miedzy innymi i latwo mi opracowac jakis skuteczny system uczenia sie, niemniej samo do glowy nie wejdzie bez zacisniecia posladow :D

    http://www.sites.google.com/site/thesignerka
  • Wiem wiem - nudny już jestem, ale chciałem tylko przywitać w Cov kolejną osobę kwalifikowaną do pisania 'ogólnie o Polakach' - i jak 500 pozostałych udzielających się tu doktorów socjologii, którzy zaszczycają forum błyskotliwościami, jest to zawsze 'wszyscy Polacy to to i tamto' i zawsze jakimś cudem z wyłączeniem piszącego. To teraz ja, żeby mnie kolejka nie ominęła - ogólnie Polacy (choć oczywiście nie ja!) uwielbiają się wypowiadać ogólnie i negatywnie o Polakach (tych innych of kors).

    Witamy - nie ma to jak świeża krew
  • Faktem jest ze Polak za granica to najgorsza rzecz.
  • skoro tyle ludzi zle pisze to cos w tym musi byc, z kosmosu te opinie sie nie biora. Znam cale masy ludzi ktorzy tu byli po pare lat (ogolnie wyspy) wiec mysle ze moge miec jako takie wyrobione WLASNE zdanie o nich :) a w zasadzie wiekszosci z nich.

    wystarczy czasem posluchac niektorych egzemplarzy na miescie tudziez w autobusie i sprawa jasna, oczywiste ze raczej nie porownam sie do prostego czlowieka, ktory drze sie na cale gardlo bo wlasnie jedzie do pool meadow, rzucajac K$£"*ami 8 x na 3 slowa. Czlowieku o co pretencje, w PL taki typ ludzi stanowi jakis tam procent spoleczenstwa - niestety wiekszosc, w UK jest dokladnie tak samo, w koncu to wlasnie czesc tych ludzi zawitala tutaj. Nikt nie napisal nigdzie ze WSZYSCY polacy tacy sa, jakbym tak uwazala to bym nie wchodzila na to forum - to proste chyba.

    http://www.sites.google.com/site/thesignerka
  • wrote:
    Znam cale masy ludzi ktorzy tu byli po pare lat (ogolnie wyspy) wiec mysle ze moge miec jako takie wyrobione WLASNE zdanie o nich a w zasadzie wiekszosci z nich


    Bądź więc łaskawa wygłaszać WŁASNE obserwacje na temat tych właśnie swoich znajomych i ludzi wśród których się obracasz, a nie ogółu, w którym chcąc nie chcąc mieszczę się i ja i moja rodzina i moi znajomi.

    wrote:
    wystarczy czasem posluchac niektorych egzemplarzy na miescie tudziez w autobusie i sprawa jasna,


    wrote:
    w PL taki typ ludzi stanowi jakis tam procent spoleczenstwa - niestety wiekszosc, w UK jest dokladnie tak samo


    Otóż ja właśnie sądzę, że tu się sprawa komplikuje - mówiąc o większości przypadków nie używamy słowa 'czasem', mówiąc o większości ludzi nie używamy 'niektórzy'. Zakładając więc, że uczciwie podajesz nam swoje wnioski zakładam, że:

    1. Za każdym razem wiesz na pierwszy rzut oka ilu pasażerów w autobusie jest Polakami
    2. 51% z nich się drze
    3. I dzieje się to w 51% twoich przejazdów komunikacją miejską

    jeśli tak nie jest, a nie sądzę żeby tak było - to wygląda mi to na kolejne, publiczne próby samodowartościowania się kogoś, przy pomocy pokazania jaki to ja jestem lepszy od tej jakiejś anonimowej większości ('prostego człowieka') po której tak łatwo i bezkarnie można sobie pojeździć
  • po pierwsze jasne i logficzne jest ze moje obserwacje sa WLASNE a nie CZYJES, tu sie chyba nawet nie da inaczej, o ile dobrze pamietam na samym poczatku napisalam dosc wyraznie co mam na mysli, i jakich ludzi...

    no ale jechac po kims bo nie umie sie czytac ze zrozumieniem - to wlasnie jest takie POLSKIE :)

    Kolego jak wyzej napisalam nie mialam zamiaru nikogo urazic, w ten sposob to mozna sie zrec o kazde slowo bez konca, prowadzic jalowe dyskusje zupelnie poza tematem i zasmiecac forum.

    Nie rozumiem tez jak mozna wpis na forum odbierac prawie ze osobiscie i odnosic to jakkolwiek do swojej rodziny, znajomych itp, chlopie ja Twojej rodziny nie znam, i piszac na forum nawet nie zakladam ze masz takowa. Wiec moze jeszcze dodaj ze tym samym wrzucam do jednego wora Twoja babcie, wujka ze strony cioci Heleny i kuzyna Szczepana.

    O czestotliwosci dracych sie w autobusach polakow nic nie pisalam, wiec nie wiem skad takie wyliczenia i wnioski, niemniej sa blisko prawdy hehe. NIemniej to pozostalosc tego ze w PL w busach jezt zwyczaj przekrzykiwania sie i darcia przez telefon, tak zeby slyszeli cie w busie przejezdzajacym obok.

    Zalamujaca jest ta nerwowosc. :) i dzikie parcie na klotnie w sumie o wielkie NIC :)
    tak sie sklada ze nie pisalam nic o byciu lepsza czy tez lepszym, dla mnie takie pojecia nie istnieja, ale jakies normy czy typy zachowania maja swoje nazwy i tendencje i nie widze powodu zeby nie poruszac czasem takich tematow, nawet jak sa niewygodne, bo drogi kolego o nicku "dux" chyba nie powiesz mi ze nigdy w zyciu nie skrytykowales jakiegos srodowiska czy typu zachowan lekko uogolniajac :)

    pozdrawiam

    http://www.sites.google.com/site/thesignerka
  • wrote:
    no ale jechac po kims bo nie umie sie czytac ze zrozumieniem - to wlasnie jest takie POLSKIE :)


    ojej - a to za co?? napisałem dużymi literami bo sama w ten sposób pisałaś, ale ok - tobie można a ja jestem za to ledwo czytaty i w ogóle POLSKI :) cool

    wrote:
    Kolego jak wyzej napisalam nie mialam zamiaru nikogo urazic


    Koleżanko, jeśli ja napisze 'Większość Polek w UK to dziwki, ale bez urazy' to będzie OK? Nie chodzi nawet o urazy - chodzi o branie odpowiedzialności za swoje słowa.

    wrote:
    Wiec moze jeszcze dodaj ze tym samym wrzucam do jednego wora Twoja babcie, wujka ze strony cioci Heleny i kuzyna Szczepana.


    Chciałem Ci tylko pokazać, że 'większość Polaków' to trochę więcej niż kilku Twoich znajomych powracających z UK. Choć doceniam próbę bagatelizacji.

    wrote:
    O czestotliwosci dracych sie w autobusach polakow nic nie pisalam, wiec nie wiem skad takie wyliczenia i wnioski,

    wrote:
    ...prostego czlowieka, ktory drze sie na cale gardlo bo wlasnie jedzie do pool meadow, rzucajac K$£"*ami 8 x na 3 slowa. Czlowieku o co pretencje, w PL taki typ ludzi stanowi jakis tam procent spoleczenstwa - niestety wiekszosc...


    Wybacz, pewnie to znów moje POLSKIE czytanie bez zrozumienia - w sumie mógł jechać rowerem...

    wrote:
    Zalamujaca jest ta nerwowosc. :) i dzikie parcie na klotnie w sumie o wielkie NIC :)

    wrote:
    ...i nie widze powodu zeby nie poruszac czasem takich tematow, nawet jak sa niewygodne,


    Cóż - ja bym to nazwał 'odmienne poglądy', a nie 'nerwowość' czy 'parcie na kłótnie'. Staram się jak mogę uzasadniać każde swoje zdanie i nie ukrywam, oczekiwałbym tego samego w zamian. Wg mnie wygłosiłaś kilka zupełnie bzdurnych, nieuzasadnionych i stereotypowych tez i po prostu staram się to objąć moim prostym rozumkiem. Argumenty poproszę. I jak rozumiem rozmawiamy o Twoim zdaniu - więc nie bądź tak skromna żeby określać je teraz jako 'wielkie NIC'.

    wrote:
    oczywiste ze raczej nie porownam sie do prostego czlowieka, ktory drze sie...

    wrote:
    w PL taki typ ludzi stanowi jakis tam procent spoleczenstwa - niestety wiekszosc, w UK jest dokladnie tak samo


    wrote:
    tak sie sklada ze nie pisalam nic o byciu lepsza czy tez lepszym, dla mnie takie pojecia nie istnieja


    OK - po raz kolejny źle zrozumiałem. Powinienem używać 'nieporównywalną do większości'?

    PS. Pisałaś że jesteś w UK od kilku miesięcy i jeszcze nie pracowałaś - skąd więc tak dogłębna znajomość większości tutejszej Polonii? Dalej opieramy się na tych kilku znajomych którzy wrócili do Polski?
  • mysle ze Ty po prostu sie nudzisz :) ot co

    tak to jest z niedzielnymi psychologami i sobotnimi sledczymi :)
    pozdrawiam i nie zamierzam kontynuowac tej niebyt madrej i sensownej przepychanki :) to ze teraz jestem w UK nie znaczy ze wczesniej nie bywalam, a tak sie sklada ze znam pewne zjawiska bardzo dobrze. ale nie do tego zmierzam...

    co do polek - dziwek itp calkowicie mi to wisi, nie wczuwam sie az tak w opinie innych,
    ja mam swoje zdanie, Ty masz swoje, ja Twoje szanuje, Ty moje podwazasz non stop, walka na wersety itp, gorzej niz ze swiadkiem :) nie mam juz 20 lat, moje zdanie bierze sie z konkretnych zdarzen, nie zamierzam ci sie tlumaczyc kolego dlaczego mysle tak a nie inaczej - proste.

    mimo to pozdrawiam

    http://www.sites.google.com/site/thesignerka
  • Ok ok - pozostaje mi tylko przeprosić że się z jedynym słusznym poglądem nie zgadzam, a do tego mam czelność prosić o uzasadnienie pewnych twierdzeń.

    Chyba taki już jestem niezbyt mądry, znudzony, weekendowy i POLSKI, że uważam że nie wystarczy swoje zdanie mieć - trzeba jeszcze potrafić je uzasadnić i na czymś oprzeć. Tzn na czymś poważniejszym niż wymyślanie epitetów pod adresem rozmówcy.

    Również serdecznie pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na kolejne dogmaty.
  • problem w tym, ze mi Twoje zdanie nie przeszkadza, Tobie moje owszem, Ty napisales swoje, ja swoje, ja nie musze miec racji, nie mam nawet parcia na nia, nie bede opisywac tu swojego zyciorysu zeby udowadniac ze moje poglady nie sa z kosmosu i na czyms konkret sie opieraja i nie sa tylko stereotypem.

    Oczywiscie zawsze mozna zrobic badania socjologiczne oparte na metodach badawczych ilosciowych i jakosciowych, potem mozemy to pieknie obliczyc za pomoca wymyslnych metod statystycznych... moze faktycznie bym doktorat z socjologi z tego machnela - temat na czasie, no ale moglbys nieco uwierzyc na slowo :)
    no ale mi szkoda czasu na takie zaangazowanie w watek :)
    Polecam Tobie rowniez sie zrelaksowac, ladna pogoda, wyjdz na miasto.
    Na bank jest tu wielu fajnych rodakow, ktorzy nie dra sie w autobusach , wiec nie powinno byc Tobie smutno :)

    a tak teraz pomyslalam ze chyba poziom zaangazowania Polakow w zycie publiczne i zachowanie zalezy scisle od tego po co i kto tu przyjechal. Sadze, ze jak ktos siedzi tu tylko i wylacznie dla kasy i to czasowo, to pewnie w duzej mierze sie nie wysila, jak ktos tu zamierza jednak spelniac sie na wiekszej ilosci plaszczyzn spolecznych, to inwestuje w siebie i swoje zachowanie, jakis rozwoj, edukacje itp. - niezaleznie od zawodu czy grupy spolecznej z ktorej sie wywodzi.

    http://www.sites.google.com/site/thesignerka
  • A gdzie w tej rozmowie jest coś o pracy kochani???? :roll:

    ?

    Powracające przed oczami retrospekcje....

  • wrote:
    ...zeby udowadniac ze moje poglady nie sa z kosmosu i na czyms konkret sie opieraja i nie sa tylko stereotypem.


    a szkoda że nie masz czasu na uzasadnienia, a masz na protekcjonalne uwagi typu:

    wrote:
    Polecam Tobie rowniez sie zrelaksowac, ladna pogoda, wyjdz na miasto.


    Bo wolałbym raczej usłyszeć argumenty, niż tanie chwyty.
    Ale ok - jeszcze raz przepraszam za dociekliwość. Już będę pamiętał, że jak Ty coś powiesz to się wierzy na słowo. No discussion. Choć swoją drogą nie zazdroszczę mężowi :)

    Pozdrawiam
  • maz nie narzeka :)
    pozdrawiam

    http://www.sites.google.com/site/thesignerka
  • wierzę - żeby narzekać trzeba móc się odezwać :)
  • Hi mate,

    You seems to be pretty bored with your pitifull existence.
    Relax chap :p

    As a typical male I'm using only about 2k words per day, and belive me matey I'm perfectly happy with this...

    It's me, husband

    Cheers!
    S.

    http://www.sites.google.com/site/thesignerka
  • Suprised matey?
    I've just tried to have a discussion with 'no discussion' lady. Yes, you can call it 'bored'. :)

    Nie wiem czemu po angielsku... ale ok. Tak na marginesie - po 'you' czasowniki bez 's' na końcu. I w sumie ja bym pewnie użył 'use' jeśli odnosimy się do 'per day', ale nie jestem specjalistą.

    W innych okolicznościach pewnie bym uznał za krzywdzące nazywanie kogoś kto próbuje podjąć dyskusje z Twoją żoną 'znudzonym własną żałosną egzystencją' ale po wczorajszym dokładnie rozumiem co miałeś na myśli. ;)



    Edytowany przez dux o Maj 07, 2011 - 10:17 AM.
  • wy tak wszyscy o bananach a może jakieś namiary na nie jak tam sie dostac własnie szukam pracy
  • Mam prosbe mieszkam w Nuneaton czy ktos mogłby mi podac namiary na prace w Coventry oczywiscie chodzi o banany.dzieki za info pozdro

Go to page [-1] 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 [+1]:

Ta lista bazuje na użytkownikach aktywnych przez ostatnie 30 minut.