Człowiek i praca – moje obserwacje w zetknięciu z emigracją w Coventry cz. 1.
„Dziwny to człowiek, w którym tyle samo dobrego co i złego siedzi” – rozpocznę sławnym cytatem z sienkiewiczowskiego „Potopu”, kiedy to Wołodyjowski wypowiedział się o Kmicicu, swoje krótkie spostrzeżenia. Od kilku lat przebywam za granicami naszych „pagórków leśnych i łąk zielonych” na trwałe wpisanych w krajobraz naszej Ojczyzny. Spotykam na drodze swojego pielgrzymowania różnych ludzi, bo przecież każdy jest z nas inny. Jak większość z nas na emigracji, opuściłem swój rodzinny dom, by szukać lepszego życia, lepszych perspektyw na przyszłość, realizować swoje życiowe plany i marzenia. To wszystko, co składa się na realizację naszych założeń, możemy streścić w słowie – PRACA! To ona pomaga nam dążyć do osiągnięcia założonych wcześniej celów, to ona nas uszlachetnia, czyni lepszymi, nadaje sens naszej codzienności. Na pierwszy rzut oka trochę bez sensu to stwierdzenie sami przyznacie, każdy z nas trochę inaczej to widzi i inaczej do tego podchodzi. Samo założenie jest jednak dobre i do obrony jego będę w tych paru akapitach dążył. Praca i człowiek są ze sobą nierozerwalnie związanymi terminami, nie pozostają jednak pustymi nazwami, ale maja swoje głębokie odbicie w realiach codziennego życia. Praca niezaprzeczalnie ma wpływ na człowieka, jego sposób myślenia, zachowania i funkcjonowania. Bo przecież gdy nie mamy pracy stajemy się sfrustrowani, zestresowani, przygnębieni. Praca daje nam poczucie wartości. a jej brak w najlepszym wypadku może prowadzić do depresji, a nawet chorób. Człowiek jest tym, bez którego praca nie istnieje, to On ją świadczy, więc jest nierozerwalnie z nią związany. Człowiek jest nadrzędny nad pracą. Przepraszam was za ten bardzo książkowy wstęp, ale ma on swoje głębokie uzasadnienie. Sami zapewne do tego dojdziecie, kończąc czytać ten artykuł.
23:07 20/07/12 • 18123

Praca


Pierwsze kroki, jak większość z nas,
skierowałem do pewnego biura, niedaleko stacji PKP. Trafiłem jak to się
potocznie mówi „na banany”. Praca jak praca, żadnej się nie boje. Cóż trzeba
się gdzieś zahaczyć – tak mówi większość zatrudnionych tam osób i jak też tak
myślałem. Przeżyłem szok! Nie będę pisał o pracy, ale o moich obserwacjach
ludzi tam pracujących. Bardzo lubię obserwować otoczenie i poddawać spotkanych
analizie, choć czasem wnioski bywają nawet dla mnie zaskakujące, jak w tym
wypadku, to jednak to moje zboczenie zawodowe, którego nie do końca potrafię
się pozbyć. Mechanizmy działania, jakie zauważyłem podczas mojej ponad półtora
miesięcznej pracy, bardzo mnie zasmuciły. Choć przyznać muszę, że w pewien
sposób ubogaciły.

Z każdego doświadczenia staram się wyciągnąć wnioski, zaś ludzie nie przestaną
mnie zaskakiwać, choć może nie tyle oni sami, co ich zachowania. Po wstępnym
szkoleniu, polegającym na podpisaniu kilkunastu stron różnych papierów i
informacji polegającej na spisie rzeczy, za które mogę „wylecieć”, skierowano
mnie na pierwsza halę, gdzie przepakowywało się ananasy. Spodobała mi się ta
praca i każdego dnia, od tego momentu chodziłem na pierwszą halę. Na drugiej
hali przepakowywano banany. Pierwszy dzień minął bez specjalnych wrażeń.
Wróciłem skonany do domu, ale z miłymi doświadczeniami.



„Taiming”.



Praca
jest bardzo ciężka, podziwiałem tych ludzi, którzy od kilkunastu miesięcy
każdego dnia na czas, jakby w wyścigach uwijali się z kartonami by wyrobić coś,
co nazywa się „taiming”. Piszę w cudzym słowie, ponieważ zarówno słowo, jak i
twór, który się pod nim kryje, był dla mnie całkowita abstrakcją i wymysłem
kogoś, komu najwyraźniej się nudziło, a na pewno zabrakło wyobraźni i
gruntownej wiedzy. Przede wszystkim zaś wyczucia sytuacji i człowieka. Ów
„timing” to „norma”, która należało wyrobić w przeciągu określonego czasu,
znowu norma ujęta w kamyki, ze względu na to, że nijak z normą nie miało to nic
wspólnego. Tak na marginesie, by ustalić normę pewnych czynności, czy też
znormalizować pewne działania, należy wziąć pod uwagę wiele czynników, o czym
menagerowie powinni wiedzieć. Po pierwsze, stan surowca, po drugie predyspozycje
osoby wykonującej daną czynność, po trzecie stan pomieszczeń, w których daną
czynność się wykonuje, po czwarte dostępność wszelkich potrzebnych narzędzi do
wykonania danego zadania. Cóż tak zwana norma obowiązująca w tym zakładzie
pracy to pomyłka. Od rana do końca dnia była taka sam dla danego produktu, co
już u swoich podstaw jest totalną bzdurą. Gdyż fizyczne siły człowieka
wykonującego pracę są odwrotnie proporcjonalne do czasu wykonywania danej
czynności i mają tendencję spadkową. Nie trzeba być geniuszem drodzy Państwo
Menagerowie by wiedzieć, że o wiele wydajniejszy jest człowiek w pierwszych
trzech godzinach pracy niż w dwóch ostatnich. Już nie powiem o dostępności
narzędzi. Bardzo mnie śmieszyło, bieganie od Annasza do Kajfasza w celu
poszukiwania nalepek na woreczki do pakowania. Inną sprawą pozostaje też jakość
owoców, z których należało kompletować wyroby, odpowiadające normom danego
produktu. Zaś „taiming” pozostawał nieubłagany. Abstrahując –znakomita większość
menagerów nie wyrobi tego „tworu” pracując kilka dni z rzędu - nie chodzi o
jednorazowe podejście do stołu. Cóż temat dyskusyjny. Zamknę go kropką na końcu
zdania i małym stwierdzeniem. Moi Kochani Menagerowie wymyśliliście sobie
ciekawe narzędzie do zastraszania ludzi zwolnieniem z pracy, wykazywania się
przed przełożonymi, a także pozbywania się niewygodnych. Genialne!!!


A ja biegałem sobie na ananasy, nie
miałem problemów z „normą” umiałem robić już to co do mnie należało. Mijał
dzień za dniem, monotonnie od szóstej do piętnastej. A że byłem tzw.
„pracownikiem agencyjnym” czasem tu

i ówdzie, czasem wcześniej słychać było głos: „Agencja do domu”. Obserwowałem
każdego dnia ludzi ich zachowania, reakcje. Słyszałem ich słowa, a czasem
prowokowałem do rozmowy. Ciągle starałem się znaleźć wytłumaczenie dla dziwnych
zachowań doszedłem do wniosków, które umieszczę na końcu. Czy będą słuszne nie
wiem, wiem jedno są moje.



Kadra
zarządzająca – Menagerowie



Wśród osób zarządzających liniami było kilka postrachów.
Nie zawsze opinię ludzi były trafne, ale w większości pokrywały się z prawdą.
Szczególne wrażenie na mnie zrobiły dwie panie. Monika, młoda dziewczyna,
zarządzająca linią, pozytywnie zakręcona. Chwytała się każdej pracy, stawała na
równi do powierzonych zadań z personelem. Drugą była pani Agata, niesamowicie
miła i ciepła osoba. Reszta jednak to totalna pomyłka, te osoby nie powinni
zarządzać ludźmi. Nie będę wymieniał z imienia i nazwiska ponieważ nie jest to
treścią przewodnią tego artykułu. Zajmę się analizą ich zachowania, nie będę oceniał
ich pracy pod względem czysto technicznym, a więc osiąganych celów. Wezmę na
warsztat li tylko osobowe podejście do drugiego człowieka, w zasadzie jego
brak. Większości stanowisko menagera w tej firmie zajmują osoby nie mające
zielonego pojęcia o zarządzaniu ludźmi. Człowiek dla nich to tylko wyrobnik,
którym na nieszczęście muszą się „opiekować” przez osiem godzin. Praca stanowi
nadrzędne odniesienie do osoby. Brak rozumienia zachowań, mechanizmów, a także
pewnego rodzaju reakcji ludzkich czyni zarządzających bezużytecznymi marionetkami
w procesie pracy. Człowiek, czy osoba ludzka ma swoje odczucia. Odpowiednie, życzliwe
i racjonalne podejście do niej może wydobyć najlepsze pokłady energii, oddania
i zaangażowania. Założenie, że nie ten to następny, stanowi wielką szkodę
wyrządzaną nie tylko samemu procesowi pracy, ale i firmie, której celem jest
wytworzenie produktów określonej jakości. Celem każdej działalności
gospodarczej, czytaj – pracy, jest osiągnięcie zysku z wytworzonego produktu. Jasnym
jest też, że firma, chce i pragnie dobrać odpowiedni personel, który efektywnie
pomoże osiągnąć założony cel. Bez człowieka wykonującego pracę, cel nigdy nie
zostanie osiągnięty, stąd priorytetem każdej firmy jest przede wszystkim
odpowiednia kadra. Człowiekowi należy stawiać wymagania, natomiast należy czynić
to umiejętnie, nie gwałcąc i zapominając o jego godności. Z moich obserwacji na
przykładzie tej konkretnej firmy często ta godność jest poniewierana, nie
istniej człowiek

a wyrób. Z czego to wynika? Zabrakło odpowiednich osób zarządzających,

a także braku pewnej jedności działania wśród ludzi wykonujących pracę. Nie raz
słyszałem jak pewien człowiek szedł przy linii krzycząc: „Szybciej, bo do domu!
Szybciej!”. Ci ludzie naprawdę ciężko pracują i dają z siebie wszystko. Nagrodą
za pokaleczone od ostrych liści ananasów ręce jest nagana, ponieważ nie
wyrobiono bzdurnej normy. O ileż bardziej wydajny jest człowiek, który jest
doceniany, który jest zauważony, przede wszystkim traktowany jak osoba, mająca
uczucia, pragnienia, ale i problemy. Cztery dni przed tym, jak zostałem
zwolniony przeszedłem na halę gdzie pakowano banany. Nigdy tego nie robiłem,
więc początki nie były łatwe, nie wyrabiałem ich normy. Czwartego dnia po
powrocie do domu, dostałem telefon, decyzja menagerów, w związku

z niewyrobieniem normy zostałeś zwolniony. Jak to pięknie. Najlepsze, że nie
przejąłem się tym. Miałem tylko poczucie niesprawiedliwości, które do dzisiaj gdzieś
głęboko we mnie siedzi. To zwolnienie pchnęło mnie do działania. Ale to tak na
marginesie.



Nieodpowiednia
osoba na nieodpowiednim miejscu. Syndrom „menaga”.



Nasuwa się zasadnicze pytanie. Dlaczego ludzie tak
traktują innych???

Z czego to wynika? Jaka jest przyczyna, że poza granicami kraju Polak potrafi, używając
kolokwializmu tak „gnoić” Polaka zamiast mu pomóc. Firma opisana wyżej to tylko
jedna z wielu. A przypadki takiego traktowania ludzi nie są odosobnione. Czemu
tak się dzieje? Odpowiedzi i wniosków z moich obserwacji mam wiele. Nieodpowiedni
ludzie, na wysokich stanowiskach, często bez kwalifikacji. To jest chyba jedna
z przyczyn. Często u osób, które nie posiadając predyspozycji, a awansowały na
stanowisko zarządzającego pewną grupa ludzi wytwarza się syndrom, ja to nazywam
„menaga”, „ja jestem kimś”, „ja jestem ktoś”, „ty mi nie podskoczysz bo
wylecisz z hukiem”. Osoby takie

w bardzo szybkim czasie osiągnęły to, czego w Polsce nie osiągnęłyby tak szybko,
a może nawet nigdy. Czasem wystarczy tylko dobra znajomość języka obcego,
minimalne umiejętności, szczęście. W wielu przypadkach wyrządzono im straszną
krzywdę. Nie każdy nadaje się do wykonywania danego zadania, za to idealnie
sprawdza się w innej roli. Osobami, które nie znają języka obcego łatwiej jest
manipulować, łatwiej zastraszyć. Wiele z tych osób nie może sobie pozwolić na utratę
pracy, z różnych powodów: utrzymanie rodziny, niespłacone w Polsce należności i
wiele innych problemów. Stąd też daje ciche przyzwolenie na tego typu
zachowania, których nie należy w żaden sposób akceptować,

a zdecydowanie potępić. Kolejnym czynnikiem takiego podejścia, jest niska
samoocena. Tutaj temat rzeka, na kilka osobnych artykułów. Brak silnego „Ja”

u tych osób powoduje chęć rekompensaty idealnego obrazu siebie. Widocznie
zaburzenia w konfiguracji idealnego obrazu siebie, a realnego. Rozbieżność
między nimi, tworząca bardzo widoczny zgrzyt, powoduje chwilową chęć
podbudowanie własnego ego, w postaci pogwałcenia godności drugiego człowieka, zależnego
w pewien sposób. „To ja mam władzę”, „ja jestem kimś”, to chwilowe zaspokojenie
własnego egoizmu, ale w dłuższej perspektywie prowadzi do głębszego zaburzenia.
Często osoby takie nie potrafią sobie poradzić w późniejszym etapie, zwłaszcza,
degradacji służbowej lub zwolnienia z pracy, co prowadzi do depresji. Jednak
jest to dalsze następstwo obecnej chwili. Mechanizm projekcji swojej niskiej
samooceny, każe wykształcić

w podwładnych pewnymi bodźcami pewną degradację ich własnej samooceny. W myśl
zasady, skoro ja nie mogę w sobie tego zmienić, to innych mogę doprowadzić do
stanu, w którym będę lepszy. Oczywiście rozgrywa się to często podświadomie.

Komentarze

« 1 2 »
  • Szkoda tylko ze nikt tego nie opisze w gazecie angielskej tylko na polskich stronach...

    CAŁA PRAWDA !
  • Ciekawy temat, tyle sie slyszy o tej pracy. Mam nadzieje, ze czesc 2 bedzie optymistyczniejsza.

    --

    Jarek

  • Nie tylko ta fabryka ale i wiele innych miejsc jest bardzo podobnych...Nasuwa sie pytanie -czy i co z tym zrobic ??? Niestety prawda jest taka a nie inna, że tak juz zostanie...To My sami sobie sprawiamy ten zawód...tacy jestesmy-Polacy... :/ ....byle nie było gorzej ....

    czytelniczka- 8-)
  • I to przewaznie wina nas samych bo zapieprzamy jak bydlo aby tylko praca byla.A taki murzyn lub hindus wyjebane ma na to.
  • Skoro są już komentarze to napiszę tylko tak:
    cały w sumie artykuł jest o nas samych
    w części 1. Polscy Menagerowie
    w części 2. Polscy pracownicy
    w części 3. Co z tym zrobić
    w części 4. Wnioski
  • Dobry artykuł BRAVO !!!

    Ale czy ktoś kto ma władze z polaków zrozumie to co napisałeś ?? Wątpie !??
  • no i git tylko to w wiekszosci jest wina tych zapier...aczy co sie daja gn.oic jak wszyscy by sie wzieli i powiedzieli HOLA! to przeciez wszystkich nie wywala, a temat polskich gafów to zupelny temat rzeka na ogol to imbecyle ktore dorobily sie lizaniem zadkow i podpieprzaniem innych (przepraszam tych ktorzy sa ok, nieliczne wyjatki...) tacy maja syndrom placzka czyli "ja wam pokaze", pozdrawiam ta pania teamleaderke z gazet ta z czarnymi krotkimi wlosami imienia nie zapamietalem bo smieci nie warto pamietac...

    lets all sing together......

  • boże drogi...
    Rozumiem jeszcze emocjonalne biadolenia na forum, ale rozdymanie czegoś takiego do rozmiarów artykułu to już przesada. Zresztą, poza rozmiarem to nie widzę tu ani jakiegoś świeższego spojrzenia, ani wysilenia się trochę na odrobinę obiektywizmu - po prostu takie biadolenie do poduchy jakie to 'managery' wredne i jakie by im tu choroby psychiczne przypisać w rewanżu za przykręcenie śruby. W połączeniu jeszcze z popularnym 'na fajku' ględzeniem 'filozofów' i teoretyków jak to się powinno firmą zarządzać i jakie przymioty powinien mieć szef, a przynajmniej jakie oni by mieli jakby szefami zostali :)

    Wybaczcie - dobre do pamiętniczka, żeby sobie zajrzeć i powspominać po latach, ale jak na formę artykułu to wg mnie cieniutko, sztampowo i powierzchownie.



    Edytowany przez dux o Sie 01, 2012 - 06:45 PM.
  • Odezwal sie siatkarz za 5 zl.
  • To jest caly urok prac takich jak ta, raczej nie licz na to ze kierownictwo bedzie zrelaksowane i niewymagajace, a pracownicy wyluzowani i radośni. Już to kiedyś przerabiałem i też na cały świat miałem złość. Nie warto płakać tylko wyciągnąć wnioski, myśle że jak Ci ciśnienie z powodu wyrzucenia z pracy (?) zejdzie to podejmiesz słuszą decyzję.
  • Przeczytałam ten artykuł i zgadzam się z wysuniętymi tam tezami, niestety menagerowie zachowują się jakby byli chorzy psychicznie, czasem upokarzają człowieka bez powodu. Panie Dux widocznie sam jest Pan menagerem, i albo Pan broni swoich, albo nie przeczytał Pan uważnie co tam jest napisane, jeszcze inna sprawa nie zrozumiał. Mi się wydaje, że osoba, która napisała ten artykuł sygnalizuje pewne problemy, jak je widzi własnymi oczyma, niestety przykrym pozostaje fakt, ze niestety większość z nas widzi to tak samo. Czym innym jest przykręcanie śruby, a czym innym chamskie i świńskie traktowanie ludzi. Dobrze, że ktoś podjął taki temat, zauważył i wywołał dyskusję, z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
  • Nie - nie jestem manadżerem i nie pracowałem na bananach. Uważam jednak, że jeśli wypuszcza się artykuł i chwali się swoimi zdolnościami obserwacyjnymi to powinno się włożyć trochę wysiłku i spróbować ogarnąć cały obrazek a nie tylko swoją stronę 'skrzywdzonego szczeniaczka'. Źli manadżerowie - owszem - są. A z drugiej strony żadnych uwag? Refleksji? Obserwacji?? Pracowników mających bzdurne oczekiwania, bo przecież manadżer też jest Polakiem, więc powinien przymknąć oko? itp. Wiem, że na powiedzmy 40 pracujących gdzieś Polaków jest 1 polski supervisor czy manadżer (nie kłóćmy się o liczby) - i o wiele łatwiej jest krakać ze stadem wron niż pomyśleć i popatrzeć na sprawy z przeciwnej strony, albo chociaż z boku. Czasami własne poczucie krzywdy przysłania najlepsze nawet zdolności obserwacyjne - i to wg mnie tu się stało. Uważam (jako niezaangażowany czytelnik), że artykuł jest bardzo emocjonalny i przez to bardzo jednostronny, no i raczej właśnie 'pod głośną większość'. Bez wysiłku na zrozumienie problemu, za to z pseudopsychologicznymi analizami mającymi 'dowalić' pewnym ludziom, którzy autorowi nie podeszli - dlatego napisałem, że to bardziej forma wyżycia się do pamiętniczka niż aspirujący do rzetelności artykuł.

    Takie jest moje zdanie, takie są moje argumenty. Przykro mi jeśli komuś się ono nie podoba, nie wydaje mi się jednak, żeby to był powód do pyskówek, bezsensownych komentarzy kto jest czym i za ile zł. Jeśli autora interesowały tylko te pozytywne komentarze powinien to zaznaczyć, jednak myślę jemu też by zależało raczej na rzeczowych komentarzach, a nie na knajpianych docinkach.



    Edytowany przez dux o Sie 02, 2012 - 11:13 AM.
  • @up jak taki literat z ciebie to zmien nazwisko na Słowacki

    lets all sing together......

  • hm...wg mnie ten artykul jest napisany obiektywnie.

    ludzie ktorzy przyjezdzaja za granice do pracy sa w 90 % zdetrminowani tak..by podjac kazda fuche-nie kazdy ma dobry start,szczescie-a nie ukrywajmy to potrzebne by sie dobrze ogarnac ..czy tez w ogole OGARNAC.
    i teraz..skoro mowa ze w takich zakladach pracy jak te ww banany-ludzie sobie pozwalaja na traktrowanie nieetyczne itd..to tylko z dwoch powodow-
    1-albo sie boja ze utraca prace,bo mimo wszytko maja pewnosc ze etat i staly dochod jest(pamietajmy RECESJA )
    2-albo w miare czasu avansuja(team leader etc..)
    nie ma kompletnie innych powodow.
    masa wyrzeczen,czesto tez zmiana priorytetow..chowanie honoru do kieszeni..
    i pamietajmy jeszcze cos..z roznych domow tu a ludzie-czesto bez szansy powrotu,czesto trzeba pomoc rodzinie w pl..
    to jest taka presja ze tylko nielicznym udaje sie miec taka swobode psychiczna by ot zwolnic sie ..miec lepsza prace.nie mam racji?
    a ze tacy przelozeni jak pisze autor ww artykulu wykorzystuja ta max..to znaczy tylko jedno..i wszycy wiemy co.
    takze nie klocmy sie..bo i po co...to jest nie inaczej przyklad jak emigranci obie radza za granica.
    pozdrawiam.

    ,,Nic na swiecie nie moze rownac sie wytrwalosci-na pewno nie talent-na swiecie jest mnostwo przegranych ludzi z talentem,geniusz tez nie-niespelniony geniusz jest wrecz przyslowiowy,wyksztalcenie tez nie-swiat jest pelen wyksztalconych nieudacznikow.TYLKO wytrwalosc i determinacja sa wszechmocne.,,
  • A ja wam powiem tak że jeszcze 5/6 lat temu na "Bananach" nie było mowy o żadnych normach ,pospieszaniu ,szmaceniu, itp... Każdy robił swoim tempem firma w skali ocen 1/10 mogła miec 8 ale od 4lat ma..... sami sobie powiedzcie ile ..?? dlaczego ??

    Bo na miejsce kierownicze dostała sie jedna pani której imienia nie wymienię ... woda sodowa odwaliła jej w taki sposób że nawet wkręciła sobie że jest SZEFEM CAŁEJ HALI ... aby przypodobać sie rządzącym rozpoczęła podróż w głąb własnej siebie w poszukiwaniu najbardziej wyuzdanych i prostackich nieogarniętych sposobów aby jej "linia" bo ogarnięcie tego było jej powierzone zrobiła więcej niż sie da ...mhhhyyyy?? dobry pomysł oczywiście zaakceptowany przez Bananowe szefostwo .....

    No i hejjj...
    -Do kibelka z zegarkiem (co jest absolutnie niehumanitarne i wbrew prawą człowieka),pomijając że na bodajże piec toalet tylko JEDNA!!! działała...więc kolejka rodem do piekarni z samego rana ....

    - Normy które mijają się z celem bo tak jak opisane wyżej brakowało PODSTAWOWYCH NARZĘDZI PRACY ....no a czas leciał i często nie ze swojej winy ludzie wylatywali z pracy narastała atmosfera strachu i wzajemnej rywalizacji przeplatana dwulicowymi uśmieszkami każdy patrzał
    swojego nosa na początku normy było liczone ok...2,3 razy dziennie co jeszcze było do zniesienia .... niestety z czasem przybywało coraz to więcej "liniowych polaków" którzy co gorsza zaczęli rywalizować o względy zarządu miedzy soba kto na tym cierpiał......... następnie bo krótkim czasie normy były liczone CAŁY CZAS!!!!!

    3- Brak równego traktowanie ludzi strach..???
    Sam byłem świadkiem jak polskie Panie mające po ok 40lat pracujące już po 1,2 lata harowały przez agencje a ja na szkolenie dostałem "ciapaka" po angielsku zeeeero przez duże oo ale za to w pierwszy dzien pojawił się z słynna niebieska czapeczką oznaczająca kontrakt

    4- Higiena?? buahahaha pracowałem w Polsce w kuchni z racji kierunku szkoły do jakiej uczęszczałem i nauczyłem się wiele o higienie podczas pracy i byłem przerażony tym co zobaczyłem podczas mojej pracy ....
    - Brak wymagania jakiegoś polskiego odpowiednika "książeczki sanitarnej /zdrowia";(choc podobno w uk nie ma takiego czegoś nie wiem więc sie nie czepiam zbytnio
    - tzw "Kółko" czyli stół koło "maszyn" był w stanie masakrycznym .. zawilgnięty poobdzierany z grzybem połamany (wiadomo banany są w skorce ale na miłość Boska....
    - Idioci charkający do bananów i ananasów ..(...) .. nie wiem czy to forma dowartościowania siebie i chęci zdobycia szacunku u innych?..... na szczęście było to tylko raz,,eee znaczy raz widziałem ja...

    Kolejny absurd to jakieś dziwne wymagania wobec pracowników a pozwalało sie osoba pod wpływem alkoholu wykonywać jakąkolwiek w pracy...

    Na koniec kwestia wynagrodzenia ... za taka stawke jak miałem ja wtedy 5.75.... a kontrakt miał 6.25..to jest śmieszne i nie było to zbyyyyt dawno ......

    Wysuwając wniosek stwierdzam że ludzie są winni temu wszystkiego... ludzie którzy poddają się presji narzucanej przez swoich rodaków co jest chore ... ciągła rywalizacja brak chęci do pracy nostalgia i smutek... ja tak zapamiętałem prace w tamtym zakładzie i szczerze współczuje osoba które MUSZĄ TAM pracować pomijaja osoby które CHCĄ TAM PRACOWAC których na prawde N I E R O Z U M I E M!!!

    POLSKA EKIPA FILMOWA W UK
  • Pamietam, 7 lat temu w technicolorze w rugby. Norma zmianowa wynosila kilka tysiecy. Nieldugo pozniej zaradni rodacy stukali po 30-40 tysiecy. Oczywiscie norma zostala i trzeba bylo sie dostosowac. To tak tylko, na temat naszej pracowitosci :P Moim zdaniem nie na tym to polega.



    Edytowany przez krzysiek o Sie 06, 2012 - 08:25 PM.
  • A ja uważam że problem jest calkowicie dwustronny. 50 procent osob "dorywających się" do koryta menadżerskiego to imbecyle bez przygotowania do takiej pracy, nie potrafiący ani planować pracy ani postępować z ludźmi. a z drugiej strony połowa zwykłych pracownikow nie nadaje się do pracy do której przychodzi albo pracą jako taka nie jest zainteresowana. Od kilku lat pracuje jako manadżer ( nie,nie na bananach i nie w coventry ;-P) i naprawde widziałem już cuda - od osób które musiałem hamować i pouczać żeby "oszczędzały" swój czas bo pracowali zbyt szybko, po takich ktorzy sądzili że nic nie muszą robic skoro szefem jest rodak. Wina leży w naszej narodowej mentalności. A rozwiązań trzeba szukać na miejscu, w pracy, a nie wypłakiwać się anonimowo na forum bo to nie rozwiąże problemow ani ze złym szefem ani z pracownikami.
  • ŚWIĘTA RACJA !!!

    anirad wrote:
    A ja uważam że problem jest calkowicie dwustronny. 50 procent osob "dorywających się" do koryta menadżerskiego to imbecyle bez przygotowania do takiej pracy, nie potrafiący ani planować pracy ani postępować z ludźmi. a z drugiej strony połowa zwykłych pracownikow nie nadaje się do pracy do której przychodzi albo pracą jako taka nie jest zainteresowana. Od kilku lat pracuje jako manadżer ( nie,nie na bananach i nie w coventry ;-P) i naprawde widziałem już cuda - od osób które musiałem hamować i pouczać żeby "oszczędzały" swój czas bo pracowali zbyt szybko, po takich ktorzy sądzili że nic nie muszą robic skoro szefem jest rodak. Wina leży w naszej narodowej mentalności. A rozwiązań trzeba szukać na miejscu, w pracy, a nie wypłakiwać się anonimowo na forum bo to nie rozwiąże problemow ani ze złym szefem ani z pracownikami.


  • Drodzy czytelnicy.

    Dux słusznie zauważa, że cz.1 artykułu jest stronnicza. Jest to punkt widzenia pracownika a najkrócej można go scharakteryzować słowami „żeby pracownikowi było dobrze”. Autor zauważa, że jest źle i twierdzi że jest to niedobre.

    Drugi punkt widzenia to strona pracodawcy. Jak komentujący sygnalizowali różnie to na „bananach” bywało. Świadczy to o elastyczności zarządu, dostosowaniu się firmy do sytuacji kryzysu kosztem wyzysku pracownika. Z punktu pracodawcy, mimo że jest źle, to radzą sobie dobrze.

    Sam jestem pracownikiem najemnym. Też pracowałem na „bananach” więc emocjonalnie powinienem stanąć za autorem artykułu. Ale NIE! Nigdy nie poprę lobby PRAOWNICZEGO tak jak w nosie mam grupę PRACODAWCÓW. Ja przede wszystkim jestem KLIENTEM. Dzięki wyzyskowi pracownika na „bananach” i innych fabrykach przedsiębiorcy mogą oferować tanie i dobre produkty, dzięki którym utrzymają się na rynku i nie zbankrutują, które mogę kupować bo mnie na to stać. Jeśli wam się to nie podoba nie budujcie w UK drugiego PRL tylko zastanówcie się dlaczego wyjechaliście z Polski.
  • To co napisales powyzej to najwieksza ekonomiczna bzdura jaka kiedykolwiek czytalem....hehehehe....KLIENT.....hehehe.....poczytaj ty dziecko drogie o zasadach stabilizacji rynkow i zaleznosciach pomiedzy tym ile spoleczenstwo zarabia i jakie ma warunki bytowe....
  • No i komentarze do artykułów już są zapraszam do komentowania.
    Dzisiaj już koniec pracy, jutro od nowa tym razem nad najnowszym wydaniem MAGAZYNU MojeCoventry.pl, który za jakiś czas pojawi się w sklepach, najpierw jednak wymaga on ukończenia pozdrawiam

  • zlota wrote:
    Szkoda tylko ze nikt tego nie opisze w gazecie angielskej tylko na polskich stronach...

    CAŁA PRAWDA !


  • my polacy tak z małej litery polacy jesteśmy najgorszym narodem dla siebie inni sobie pomagają oprócz nas sama zazdrość zawiśc i tylko wykorzystać kogo się da wiem cos o tym i doświadczyłem tego najlepiej jeżeli jest taka mozliwość trzymać się od polaczków jak najdalej
  • Zgadzam sie w 100% z autorem artykułu i jezeli ktos go neguje to albo tam pracuje i ma "wylizane stanowisko" albo kumpluje sie z zaloga- wiadomo o kogo chodzi!
    Menagerowie ich wykształcenie śmieszy, tak samo teamleaderow ktorzy tam pracuje, zwykle sa to ludzie po liceum, czy po podstawówce!!!
    Angielski podstawowy ale w porownaniu z ludzi ktorzy pracuja na halach to taki teamleder czuje sie "kimś" !
    Szybkie awanse to norma wystarczy znac angielski i zyc w zgodzie z zaloga zarzadzajaca .

    Pozdrawiam dux'a . Skoro Ci tan artykul nie odpowiada to zamiesc lepszy. czekamy z niecierpliwoscia!!!
    Pozdrawiam .



    Edytowany przez moneta o 05-11-2012 - 12:26.
  • Zgadzam się z Tym bo doswiadczylam duzo zlego ze strony rodakow, ale mysle ze zamiast narzekac sprobujmy to zmienic, niech kazdy zacznie od siebie a napewo bedzie coraz lepiej.
    Pozdrawiam!

    jap wrote:
    my polacy tak z małej litery polacy jesteśmy najgorszym narodem dla siebie inni sobie pomagają oprócz nas sama zazdrość zawiśc i tylko wykorzystać kogo się da wiem cos o tym i doświadczyłem tego najlepiej jeżeli jest taka mozliwość trzymać się od polaczków jak najdalej





    Edytowany przez moneta o 05-11-2012 - 12:29.
  • Biadolisz to chyba Ty, widocznie dobrze Ci sie pracuje w tej firmie.. :) czytając Twoje posty (nie chce Ci ubliżac) ale kojarzysz mi sie z czlowiekiem bez wyksztlacenia ktory nie mam pojecia o tym co pisze! Powodzenia na bananach :D

    dux wrote:
    boże drogi...
    Rozumiem jeszcze emocjonalne biadolenia na forum, ale rozdymanie czegoś takiego do rozmiarów artykułu to już przesada. Zresztą, poza rozmiarem to nie widzę tu ani jakiegoś świeższego spojrzenia, ani wysilenia się trochę na odrobinę obiektywizmu - po prostu takie biadolenie do poduchy jakie to 'managery' wredne i jakie by im tu choroby psychiczne przypisać w rewanżu za przykręcenie śruby. W połączeniu jeszcze z popularnym 'na fajku' ględzeniem 'filozofów' i teoretyków jak to się powinno firmą zarządzać i jakie przymioty powinien mieć szef, a przynajmniej jakie oni by mieli jakby szefami zostali :)

    Wybaczcie - dobre do pamiętniczka, żeby sobie zajrzeć i powspominać po latach, ale jak na formę artykułu to wg mnie cieniutko, sztampowo i powierzchownie.Edytowany przez dux o Sie 01, 2012 - 06:45 PM.

  • moneta wrote:
    ale mysle ze zamiast narzekac sprobujmy to zmienic, niech kazdy zacznie od siebie a napewo bedzie coraz lepiej


    Święta prawda! Zgadzam się w 100% - dokładnie jak mówisz - zacznij od siebie i przestań bzdurzyć o tym z czym ci się kojarzą ludzie, którzy mają inne zdanie na jakiś temat niż ty, a świat na pewno będzie lepszy :D



    Edytowany przez dux o 05-11-2012 - 13:45.
  • Szkoda czasu na komentowanie Twoich postów!
    Skoro nie pracowałes lub nie pracujesz nadal tam to po co sie wypowiadasz na ten temat, skoro pojęcia nie masz w jaki sposób gwałcone są tam prawa człowieka do godnego życia i pracy????
    Chyba ze pracujesz w takich warunkach i jestes jednym z nich?!
    Godność człowieka tylko dlatego że jest czlowiekiem i nalezy sie mu szacunek , ale ludzie tam pracujący nie znaja swoich praw i języka i dlatego sa tak traktowani a nie inaczej! A Menagerowie bazują na tym!
    I smieszą mnie Twoje posty !!!


    dux wrote:
    [quote=moneta


    Święta prawda! Zgadzam się w 100% - dokładnie jak mówisz - zacznij od siebie i przestań bzdurzyć o tym z czym ci się kojarzą ludzie, którzy mają inne zdanie na jakiś temat niż ty, a świat na pewno będzie lepszy :DEdytowany przez dux o 05-11-2012 - 13:45.[/quote]
  • moneta wrote:
    Szkoda czasu na komentowanie Twoich postów!


    moneta wrote:

    I smieszą mnie Twoje posty !!!


    No to rozumiem, że mimo zapowiedzi nie zaczynasz naprawiania świata przez zdobycie się na odrobinę szacunku dla biednego rodaka bez wykształcenia i pojęcia o świecie?? Ehh, a już myślałem, że się może się czegoś nauczę od takiej współczującej, dalekowzrocznej intelektualistki. A tu ponownie takie rozczarowanie. :)
« 1 2 »