Psychologia DUC IN ALTUM część pierwsza
Rodzina – czym tak na prawdę jest w XXI wieku? Z jakim problemami się zmaga? Jakiego rodzaju zagrożenia czyhają na nią w dzisiejszej rzeczywistości? Czy szczęście rodzinne, a tym samym szczęście nas samych, szczęście dzisiejszego człowieka, zależy tylko od niego samego? Jak my sami widzimy obraz współczesnej rodziny? Czy ograniczyć go możemy tylko do ogólnej definicji - jako podstawowej komórki społecznej? Czy też rodzina to coś więcej? Wiele trudnych pytań jak na początek.
14:09 05/09/13 • 6255
Dzisiejszy świat, dzisiejsza Europa, coraz bardziej zagubiona i odcinająca się od swoich korzeni, woła donośnym krzykiem swoich dzieci o pomoc. Prawodawstwa wielu „oświeconych państw” zamiast dbać o rodzinę, czynią z niej karykaturę. Nie chce jednak podejmować w tym miejscu kwestii politycznych, nie temu ma służyć ten dział pod tajemniczym tytułem DUC IN ALTUM. Słowa WYPŁYŃ NA GŁĘBIE, to nie tylko nazwa, ale i misja, ale o tym nieco później. Pod tym hasłem, w szeregu kolejnych artykułów podejmować będę tematy trudne, ale potrzebne. Od problemu alkoholizmu, narkomanii, przemocy fizycznej i psychicznej w rodzinie, poprzez uzależnienia od internetu, gier komputerowych czy hazardu, po depresję, lęki i fobie. A więc zostaniemy w kręgu rodziny, ponieważ wszystkie te problemy rozpatrywać będziemy właśnie jej kontekście.


Dzisiejszy człowiek, „człowiek oświecony” twierdzi, że jest wolny. Wolność gwarantuje mu prawo. Ale czy tak naprawdę jest wolny? A może jeszcze bardziej niż kiedykolwiek, jak nigdy dotąd, zniewolony i ograniczony? Czy nałogi, z którymi nie możemy sobie poradzić, które niszczą rodzinę, tak na prawdę nie zniewalają człowieka. Współczesna cywilizacja, za cenę fałszywie pojętej wolności, traci swoją tożsamość. Jestem wolny mogę pić! Jestem wolny mogę grać! Jestem wolny mogę psychicznie i fizycznie znęcać się nad bliskimi! Jestem wolny mogę zabijać! Jestem wolny mogę robić, co zechcę! A jeśli tylko będę chciał mogę przestać, bo jestem wolny! Nie! Ty już nie możesz przestać bo jesteś zniewolony.


Czasami, zadaję moim pacjentom, szczególnie parom, zwłaszcza takim, które gdzieś już podziały ten swój zapał, ten płomień jaki był miedzy nimi, proste zadanie. Siądźcie naprzeciw siebie, przy stole, chociaż pół godziny dziennie i porozmawiajcie ze sobą. Proste, prawda? Otóż jak się okazuje, nie jest to wcale proste. Usiąść, patrzeć sobie w oczy i spokojnie powiedzieć co się czuje. Bez kłótni, ciepło i ze zrozumieniem, a zwłaszcza z szacunkiem. Tutaj jawi nam się kolejny istotny problem - brak dialogu.


Świat współczesny niesie nam wiele zła. To zło tkwi w naszym egoizmie. Tak! Ja, Ty mamy być wolni! Tak! Ja, Ty – jesteśmy wolni! Ale wolność to też odpowiedzialność. Czasem odpowiedzialność za nas samych. Bo wolność to też zadanie, a nie tylko przywilej. Ktoś pomyśli, że zaprzeczam sam sobie. Tutaj pisze o egoizmie jako złu, a teraz odpowiedzialności za siebie. Nie to nie jest zaprzeczenie. Człowiek odpowiedzialny za siebie, w sposób twórczy i mądry, będzie odpowiedzialny za otaczającą go rzeczywistość.


Model rodziny jaki jawi mi się przed oczyma, kiedy obserwuję otoczenie to przede wszystkim rodzina, w której w imię nowoczesności zapomina się o tradycji, zapomina się o korzeniach i nie podtrzymuje, albo podtrzymuje na pozór, tak ważnych wartości jak Miłość, Prawda, Uczciwość czy Wierność. Rodziny te, mimo iż, na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło - szczęśliwe, w gruncie rzeczy są głośnym wołaniem współczesnego człowieka o pomoc. Wołaniem nad jego bezgraniczną samotnością. Czyż człowiek, który w imię postępu, oświecenia umysłu, czy też nowoczesności, odcina sam siebie od korzeni, z których wyrasta, nie staje się człowiekiem, przez tą nowoczesność, zniewolonym?


Rodzina, jako szczególna wspólnota stołu i łoża, w dzisiejszym zabieganym świecie spychana zostaje do szybkiego dania zakupionego w supermarkecie i odgrzanego w kuchence mikrofalowej, a łoża do mechanicznego, pozbawionego uczucia, odartego z tajemnicy i piękna seksu jako zaspokojenia własnego egoizmu? Człowiek bezgranicznie samotny, bez celu wyższego staje się pusty. Coś jednak tę pustkę musi wypełnić. I tutaj mamy genezę uzależnień, samo źródło, choć nie jedyne niestety – bezgraniczna samotność. Uciekamy w świat alkoholu, narkotyków czy internetu. Alkohol pozwoli nam na chwile zapomnieć, narkotyk – odpłynąć, a w sieci nawiążemy takie relacje, które do niczego nie zobowiązują, staniemy się kimś, kto jest doskonały, stworzymy własny ideał siebie samego. I tak z każdym dniem budujemy swój własny świat, świat pozbawiony sensu. Kolos, chwiejący się na kruchym fundamencie. On przez chwilę przetrwa, a my będziemy się łudzić, że przecież jestem wolny, w każdej chwil mogę - Przestać! Odstawić! Odejść!


- Nie! Już nie możesz sam tego zrobić, potrzebujesz pomocy! Nie obejrzysz się - tracisz rodzinę, tracisz oddanych i wiernych przyjaciół, za cenę wyimaginowanego szczęścia, apetytu który w miarę jedzenia rośnie… Co dalej??? Człowiek musi wrócić do tych wartości i korzeni z których wyrósł. Tam na nowo odnaleźć siebie. Na nowo nauczyć się kochać i żyć pełnią życia. Nie jest to łatwe, ale możliwe. Nie jest to prosta droga, ale niejednokrotnie skalista i niebezpieczna, pełna upadków, ale cel wart wszelkiego poświęcenia. W tym wszystkim trzeba zawsze pamiętać, że rodzina ludzka, zbudowana na solidnych fundamentach jest nośnikiem przyszłości. Naszej wspólnej przyszłości. Jest jednak promień wiosennego słońca, są rodziny, które pielęgnują piękne wartości, żyją nimi, niosąc nadzieję dla współczesnego świata. Dostrzegajmy je i stawiajmy sobie przed oczy. To jest możliwe!


W swoim życiu szukałem, jak każdy z nas swojego miejsca. Zajmowałem się wieloma rzeczami, które bardziej lub mniej dawały mi satysfakcję. Zawsze jednak zastanawiałem się jaki mam cel, po co jestem??? Po co gromadzę takie, a nie inne doświadczenia??? Czasem trudne i bolesne, czasem piękne i wzniosłe. Zawsze jednak niosące jakieś przesłanie i naukę. Odkryłem w sobie marzenie jakiego dotąd nigdy nie miałem, marzenie to nazywa się DUC IN ALTUM – Wypłyń na głębię. To nie tylko słowa, pełne treści i wymowy, wzywające do zaufania, wyzbycia się lęku i strachu, ale i DOM, który pragnę stworzyć, DOM który w wielu aspektach będzie podejmował tematy współczesnej rodziny, DOM, w którym rodzina znajdzie wsparcie i pomoc. To marzenie, ale trzeba marzyć by móc te marzenia realizować. „Wierzę, że im bardziej się kocha, tym więcej się czyni, gdyż miłości, która nie jest niczym więcej niż uczuciem, nie mógłbym nazwać miłością.”


Przepraszam za ten taki bardzo refleksyjny charakter mojej wypowiedzi, ale moim pragnieniem jest, by kolejne były w podobnym tonie. Chciałbym pisać w nich z serca i doświadczenia, zachowując mądre zwroty i pojęcia dla naukowców. Nie chciałem w pierwszym już artykule, podejmować ważnych tematów, a jedynie wprowadzić w klimat refleksji, stąd też bardzo ogólny wstęp. Czekam na Państwa sugestie co do podejmowanych w przyszłości tematów pod adresem e-mail.


Wypłyńcie na głębię…


Artykuł ukazał się w marcowym wydaniu Gazety Polonijnej 2013

Komentarze