Psychologia DUC IN ALTUM część druga
Osoba ludzka jest indywidualnym i niepowtarzalnym bytem, w pełni całościowym i zupełnym w samej swojej istocie, który jako specyficzna struktura świadomościowa, żyje w sobie tylko właściwy sposób. Osoba ludzka w odróżnieniu od innych bytów oznacza się zdolnością do MIŁOŚCI. O jego szczególnej wartości jako osoby, świadczy fakt iż posiada godność. Osoba ludzka jest takim dobrem, z którym nie godzi się używanie, - które nie może być traktowane jako środek do celu. Osoba ludzka jest celem samy w sobie, ze względu na swoją godność, która na trwałe z zasady jest jej przypisana. Zatem osoba jest takim dobrem, że właściwe i pełnowartościowe odniesienie do niej stanowi tylko MIŁOŚĆ. (Patrz. K. Wojtyła, Miłość i Odpowiedzialność)
13:09 11/09/13 • 6785
W swoich rozważaniach na temat alkoholizmu, wychodzę od normy personalistycznej. Dlaczego akurat od tego? Otóż w leczeniu alkoholizmu niesamowicie ważne pozostaje podejście Miłości. Alkoholizm jest niewątpliwie Dżumą XXI wieku, chorobą naszych czasów. Jak pisałem w ostatnim artykule, dzisiejszy człowiek choruje na brak miłości. Właśnie brak Miłości jest jedną z bardzo ważnych i głębokich przyczyn powstawania tej choroby. By dokonało się uzdrowienie osoby cierpiącej na alkoholizm, by dokonała się przemiana jej życia, potrzeba miłości. Potrzeba uleczenia tego głębokiego zranienia, jakie wynikło z powodu jej braku. Brak miłości między małżonkami, brak miłości rodziców do dzieci i dzieci do rodziców, wreszcie brak szacunku i miłości do samego siebie sprawia, że tak często sięgamy po alkohol. Na chwilę pozwala nam on odpłynąć w inny świat. Jak popularnie się mówi zapić smutki. Dostajemy w tym momencie ułudę szczęścia, ulotną radość, jednak nie jest ona prawdziwa. Jest niczym widmo jawiące się na horyzoncie naszego dzisiaj. A co jutro? Jutro pragniemy jeszcze bardziej chwili zapomnienia, chcemy większego bodźca szczęścia, ten z wczoraj nam nie wystarcza. I tak wpadamy w krąg uzależnienia. Brak miłości chcemy zrekompensować ułudą szczęścia, chwilowym rozwiązaniem. To jest początek drogi do nikąd.


Stajemy się alkoholikiem. Człowiekiem upodlonym, odrzuconym, nie tylko przez społeczeństwo, które na ironię akceptuje wszędzie dostępny alkohol. Ale alkoholika odrzuca. Nie jednokrotnie każdy z nas widział leżącego upojonego człowieka, gdzieś na ulicy. Czujemy pogardę. Kręcimy głową i... Właśnie. I odchodzimy. Nie zastanawia nas dłużej, co tak naprawę dzieję się z tą osobą, jakiego rodzaju ma problemy. Nie mówiąc już o wyciągnięciu pomocnej dłoni. Obdarzeniu szczerym i ciepłym uśmiechem, serdecznością, a nie ironicznym śmianiem się lub pogardą. Alkoholik w wyniku braku kontroli nad spożywanym alkoholem, nie tylko staje się pogardą dla społeczeństwa, ale niejednokrotnie pogardą dla swoje własnej rodziny. Tutaj właśnie jawi się nam przed oczyma, przynajmniej powinna brzmieć głośno norma personalistyczna. Osoba jest takim dobrem. Uwaga!!! Osoba jest dobrem, darem, czymś szczególnym. Jedyne i pełnowartościowe podejście do niej stanowi Miłość.
To trudne, to droga przez mękę, kochać osobę uzależnioną od alkoholu. To niemalże męczeństwo XXI wieku. Ale też jedyna droga do ocalenia tego człowieka, ale i siebie samego.


Choroba alkoholowa tak powszechna w dzisiejszym świecie, dotyka nie tylko, jak się społecznie utarło, mężczyzn. Ale kobiety, bardzo powszechnie młodzieży, a nawet odnotowuje się przypadki alkoholizmu, już niestety u dzieci w wieku szkolnym. Rodzina, bo w jej kontekście rozpatrujemy owy problem, zostaje skazana na zagładę. Nie ma chyba w tym przypadku mowy o rodzinie. Nie istnieją żadne pozytywne więzi emocjonalne. Alkohol stał się bogiem i spoiwem wiążącym tę rodzinę, a raczej jej karykaturę. Czyli jednocześnie przyczyną jej destrukcji, a także destrukcji człowieka jako osoby ludzkiej, posiadającej swoją godność.


Podejście Miłości, traktowanie osoby ludzkiej jako osoby posiadającej godność, jako osoby danej nam jako dar i cel sam w sobie, z perspektywy miłości to wstęp, a jednocześnie filar i podstawa do wyjścia z uzależnienia. Do metanoi – przemiany życia tej osoby, ale i jej rodziny. To pierwszy i najważniejszy krok ku szczęściu. Tylko z tej perspektywy, mając na uwadze normę personalistyczną, od której wyszliśmy, zmianie postrzegania osoby ludzkiej, możemy zdziałać wiele dobra, w procesie uzdrowienia, który trwa nie raz wiele lat. Nie jest to łatwe. To jak już wspomniałem trudna droga dla osób współuzależnionych, o których szerzej będziemy mówić za miesiąc. Ale dla nich samych to szalenie ważne i trudne zadanie. Ktoś może powiedzieć, to szaleństwo, ja zrobiłam\zrobiłem już wszystko, nie chce już więcej, rozwiodę się i tym załatwię sprawę. Nie załatwisz sprawy, umyjesz tylko ręce. A ja zapytam: co z miłością, co z twoim rozumieniem osoby, którą kochałaś, kochałeś, kochasz? Rozumieniem osoby, jako dobra, w stosunku do którego, nie godzi się używanie. Czyż słowa odchodzę o ciebie, bo pijesz nie są właśnie swego rodzaju pozbyciem się „osoby użytej”? Byłeś\byłaś dobra dla mnie kiedyś, teraz już mi do niczego nie jesteś potrzebny\potrzebna! Nic nas już nie wiąże! Gdzie podejście miłości? Nie odpowiem na to pytanie! Zostaje ono otwarte...


Pierwszym krokiem do uzdrowienia, jeśli chodzi o osoby uzależnione, jest stanięcie w prawdzie przed sobą samym. Spojrzenie w lustro i przyznanie się przed sobą, że potrzebujesz pomocy. Że nie kontrolujesz picia. Niesamowicie trudny krok, ponieważ w wielu sytuacjach, nie potrafimy spojrzeć na siebie obiektywnie, to jeszcze na dodatek mamy tendencję do usprawiedliwiania się. W poprzednim artykule mówiliśmy o tym, że możemy. Możemy przestać w każdej chwili, przecież jesteśmy mocni! Otóż nie! Potrzebujemy pomocy. W tej właśnie chwili zdając sobie sprawę z tego, robimy najważniejszy i pierwszy krok. W Coventry powstaje grupa AA, wszystkich, którzy chcą w jakikolwiek sposób wesprzeć to dzieło pomocy osobom uzależnionym, lub szukają pomocy proszę o kontakt. To tak na marginesie. W końcu DUC IN ALTUM do czegoś zobowiązuje.


Sumując. Personalistyczne podejście do człowieka uzależnionego, z perspektywy miłości, to zadanie dla rodziny, otoczenia, terapeutów, każdego z nas. Uświadomienie sobie, bezsilności wobec nałogu - to pierwszy krok do uzdrowienia. Jak pisał Jan Paweł II: „Miłość mi wszystko wyjaśniła, miłość wszystko pokazała. Dlatego uwielbiam tę miłość, gdziekolwiek by przebywała... Czyż życie jest falą podziwu, fala wyższą niż śmierć? Nie lękajcie się! Nigdy!”... Nie bójmy się kochać tak prawdziwie i patrzeć na drugiego z miłością, ona wszystko pokona. Wypłyńcie na głębię!!!!!


Artykuł ukazał się w Gazecie Polonijnej 04.2013

Komentarze