Psychologia DUC IN ALTUM część V
Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy.
07:11 02/11/13 • 6138
W ostatnim artykule mówiliśmy na temat uznania, że istnieje siła wyższa, która może pomóc alkoholikowi w procesie zdrowienia, najprościej mówiąc w procesie zaprzestania picia i trwania w abstynencji, tę Siłę wyższą nazwaliśmy Bogiem, takim jakkolwiek Go pojmujemy. W tym artykule zaś powierzymy tej sile, Bogu, swoją wolę i całe życie. Po co??? Otóż by uleczyć ciało z choroby alkoholowej musimy u początków wyleczyć wszelkie zranienia ducha. Co rozumieć należy pod pojęciem duch?? To są wszystkie nasze emocje, to co gdzieś w nas głęboko tkwi, takie nasze miejsce, gdzie zawsze jesteśmy sami ze sobą.

Trzeci krok to początek duchowej drogi w AA. Nie tylko uznajemy Siłę Wyższą, Sprawczą w nas samych wielkie i piękne rzeczy, ale powoli zaczynamy odkrywać, jak dobrze jest znaleźć się pod Jej opieką. Gdy schowamy się pod ten płaszcz ochrony, oczywiście duchowej ochrony, odczuwamy jak spływa na nas poczucie siły, pewności siebie. Dlaczego?? Ponieważ zdaliśmy sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy sami, że jest Ktoś, kto się nami zajął, ktoś nie tylko silny i potężny, potężniejszy od nas samych, ale od wszystkiego co tylko istnieje lub może istnieć.


Bardzo często w grupach AA słyszeć można następujące stwierdzenie: „Powierz to swojej Sile Wyższej, a Ona ci pomoże.” Odczuwamy wewnętrznie jak zbliżamy się do naszej Siły Wyższej (Boga). Możemy bezgranicznie Jej zawierzyć i zwracać się w każdej chwili, kiedy potrzebujemy pomocy. W tym momencie przychodzi mi na myśl pewna historia, każdy z nas zna ją bardzo dobrze. Jezioro Genezaret, rybacy łowią ryby, nagle widzą, że po wodzie idzie pewna postać, rozpoznają Pana. Jezus przywołuje do siebie Piotra ten idzie po wodzie do Pana, jednak zaczyna tonąć. Krzyczy z całych sił: Panie ratuj!! Jezus mówi: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Czy w naszym przypadku nie jest tak samo, gdy przychodzi pokusa do sięgnięcia po kieliszek, nie możemy jej przełamać, dać sobie rady z tym wszystkim, za dużo w nas zranień, brak sił, wtedy właśnie mamy z całych sił wołać do naszej Siły Wyższej (Boga): Panie ratuj!!!

W jednym z poprzednich artykułów ustaliliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec nałogu, w kolejnym, że potrzebujemy pomocy, w jeszcze następnym, że jest Siła, która nam może pomóc z tego wyjść, uleczyć nas, dzisiaj oddajemy się tej sile, bez reszty, cali. Wypływamy na głębię (Duc in altum), nie bojąc się, że będziemy tonąć jak Piotr, ale będziemy szli pewnie i do przodu, osiągając wszystko to o czym zamarzymy. Zatem, zawsze naszej Sile wyższej możemy ufać, prosić o pomoc, gdy upadamy, ale również cieszyć się z Nią małymi i dużymi radościami, osiągnięciami, każdego dnia jej mówić: zobacz minął już piąty, dziesiąty, dwudziesty, pięćdziesiąty dzień, rok, dwa lata... jak nie piję, jak jestem szczęśliwy i zaznałem co to jest prawdziwe szczęście.

Na myśl przychodzi mi kolejna ciekawa historia. Orędzie serca, nie wiem, kto jest autorem tego opowiadania, jednak niesamowicie pasuje ono do naszych rozważań. We śnie szedłem brzegiem morza z Panem, oglądając na ekranie nieba całą przeszłość mojego życia.
Po każdym z minionych dni zostawały na piasku dwa ślady – mój i Pana.
Czasami jednak widziałem tylko jeden ślad odciśnięty w najcięższych chwilach mojego życia. I rzekłem: „Panie, postanowiłem iść zawsze z Tobą; przyrzekłeś być zawsze ze mną; czemu zatem zostawiłeś mnie samego wtedy, gdy było mi tak ciężko?” Odrzekł Pan: „Wiesz synu, że cię kocham i nigdy cię nie opuściłem. W te dni, gdy widziałeś tylko jeden ślad, ja niosłem ciebie na moich ramionach”. Właśnie w takich chwilach naszego wychodzenia z nałogu potrzebna nam jest osoba, przyjaciel, którym jest Siła Wyższa, by nas niósł, by nie pozwolił nam zginąć wśród piaskowej burzy naszego uzależnienia. Każdego ranka, powierzajmy się naszemu przyjacielowi mówiąc: „Proszę Cię Panie, pomóż mi przeżyć ten dzień na trzeźwo.”


Podsumujmy nasze rozważania. W Pierwszym Kroku przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu i że przestaliśmy kierować własnym życiem. Krok Drugi mówi nam że przez WIARĘ I UFNOŚĆ W SIŁĘ WIĘKSZĄ od nas samych zostanie nam przywrócone zdrowie i rozsądek. Trzeci Krok jest krokiem działania ponieważ postanawiamy naszą samowolę zastąpić gotowością do czynu. Według naszego krótkiego schematu: „Krok Pierwszy - Ja nie mogę. Krok Drugi - On może. Krok Trzeci - Ja Mu pozwolę.”


Jednakże, musimy uważać, by nie wpaść w pewną pułapkę. Nie zawsze nasza Siła wyższa, zrobi z nas wszystko. To nie jest złota rybka spełniająca nasze życzenia. Należy o tym pamiętać. Kiedy z najbardziej nawet realistycznych zamierzeń i przedsięwzięć, do których mocno się przywiązaliśmy, nie wiadomo dlaczego, jakoś nic nie wychodzi, pomocne bywa, żartobliwe i kpiarskie powiedzenie: „Jeśli chcesz rozbawić Pana Boga, to opowiedz Mu o swoich planach”. Jeśli czasem moje modlitwy, prośby, błagania, nie przynoszą oczekiwanego rezultatu, to jeszcze nie jest dowód na to, że Bóg mnie nie słucha, albo, że w ogóle Go nie ma. Być może po prostu w tym przypadku Jego odpowiedź brzmi – nie! A dlaczego nie? Tu przypomina mi się króciutka modlitwa: „Dziękuję Ci Panie za wszystko, co mi dałeś, za wszystko, co mi zabrałeś i za wszystko, czego mi oszczędziłeś”. Może właśnie w tym momencie, kiedy Bóg mówi NIE, oszczędza nam o wiele większych cierpień. Nasza wizja świata, doprowadziła nas na skraj, doprowadziła do alkoholizmu, zatem musimy wyzbyć się swoistego egoizmu i zaufać. Przecież nigdy, tak naprawdę i do końca, nie dowiemy się, co by było gdyby… gdyby mnie nie rzuciła, gdybym dostał tę pracę, gdybym wyjechał, gdybym został… A tak… Tak jest po prostu łatwiej żyć. Czyż spełnianie naszych życzeń, nie byłoby na nowo wdrażaniem w życie naszej chorej wizji, czyż nie wracamy wtedy do punktu wyjścia. Ktoś, kiedyś powiedział, że z choroby alkoholowej czy innego uzależnienia, bardzo łatwo jest wyjść, trzeba tylko dokładnie wszystko zmienić w swoim życiu. Krok trzeci to zaproszenie do rezygnacji z naszej własnej samowoli, z naszego ego, by właśnie trzeźwo spojrzeć na otaczająca nas rzeczywistość.


Wypłyńcie na głębię! Takim wezwaniem kończę każdy artykuł. Nie lękajcie się wziąć waszego życia w wasze ręce i oddać i ufnością Komuś, kto jest silniejszy i kocha nas bez względu na wszystko. Warto sobie to uświadomić, zanim przejdziemy do następnego kroku, niesamowicie trudnego i bolesnego, ale potrzebnego nam samym. Za miesiąc będziemy oczyszczać naszą pamięć. Będzie nam wtedy potrzebny nasz Przyjaciel, by Mu to wszystko oddać i powierzyć. Wypłyńcie z Nim na głębię!

Komentarze