Psychologia DUC IN ALTUM część VI
„Rachunek sumienia jest jednym z najdonioślejszych aktów indywidualnej egzystencji: człowiek staju tu bowiem w obliczu prawdy o własnym życiu i dzięki temu dostrzega odległość, jaka dzieli jego czyny od ideału, który sobie wyznaczył” Jan Paweł II
07:11 23/11/13 • 6077
Krok czwarty w naszej podróży ku trzeźwości to nic innego jak rachunek sumienia. Można powiedzieć, że jest to jeden z najtrudniejszych kroków do przejścia przez osobę uzależnioną, zresztą, nikt z nas nie lubi "GRZEBAĆ SIĘ" w rzeczach, o których wolałby zapomnieć. Jednakże bez tego, jakże ważnego etapu na drodze ku zdrowieniu, nie możemy iść dalej. Rachunek sumienia, to szukanie prawdy o własnym życiu. Tak jak życie w zakłamaniu odrywa od rzeczywistości, wprowadza w świat iluzji, obciążą i deformuje człowieka, tak odkrywanie prawdy o sobie naprowadza na właściwą drogę, a przez to wyzwala. Wyznanie grzechów nie tylko przed Bogiem, ale również przed sobą samym, a czasem i innymi (kapłanem) jest znakiem, że pod wpływem łaski dokonało się w nas nawrócenie. To wyznanie dowodzi, że potępiamy popełnione przez nas zło, że odwracamy się od niego i pragniemy rozpocząć nowe życie. Wyznając grzechy, zwracamy się do Boga z prośbą o ich przebaczenie.

Krok czwarty jest wielką przygoda na drodze samopoznania. Przerobienie tego Kroku wymaga szczerego i dokładnego przyjrzenia się sobie. Możliwe że na samą myśl o tym, ogarnia nas lęk; czują go prawie wszyscy, którzy postanowili zdobyć się na najwyższą uczciwość wobec siebie. Niezależnie od tego, jak się czujemy, przez samą decyzję, że uczciwie patrzymy na siebie i zrobimy „rachunek sumienia”, już wykazujemy ogromną odwagę. Pomoże nam to odzyskać zdrowie. Pamiętajmy, im więcej wysiłku włożymy w ten proces, tym więcej zyskamy. Rachunek moralny, jaki podejmujemy się wykonać to nic innego jak spisanie wszystkiego tego, co do tej pory wydarzyło się w naszym życiu. Nie jest to odhaczenie, czy wypunktowanie zdarzeń, nie o to w tym chodzi, należy to głęboko przemyśleć, zastanowić się co w nas z tych wydarzeń zostało. Nie raz namawiam swoich pacjentów, by spróbowali wyjść z siebie, stanąć obok i w Prawdzie spojrzeć na to kim są, gdzie są, jacy są? Wyzbyć się płaszcza, który mają na sobie, utkanego ze wstydu, lęku, różnych myśli czy doświadczeń. Mówię wtedy proszę spojrzeć na siebie i powiedzieć co Pan/Pani widzi??? Temu ma służyć rachunek, który mamy wykonać. To próba zobaczenia, jakie naprawdę było nasze życie w zestawieniu z tym, w co wierzymy.


Podstawowe założenia naszego rachunku moralnego to gruntowność i odwaga. Wszystko to niesamowicie zazębia się z wcześniejszymi krokami, które mamy już za sobą. Patrząc trochę wstecz przypomnijmy sobie „Krok Pierwszy - Ja nie mogę. Krok Drugi - On może. Krok Trzeci - Ja Mu pozwolę.” W trzecim kroku powierzyliśmy swoja wolę i życie Bogu, jakkolwiek go pojmujemy. To w jakim stopniu potrafimy być odważni i gruntowni w naszej życiowej księgowości, zależy od tego, w jakim stopniu przerobiliśmy ten krok. Krok trzeci zatem staje się niejako fundamentem kroku czwartego. W nim badamy ogrom swojego życia, swojej całej przeszłości. Stojąc niejako u progu tej ciężkiej pracy musimy wiedzieć, że wkrótce poczujemy nieopisana i dotąd nie doświadczoną WOLNOŚĆ, wyznając wszystko i ufając, że Bóg towarzyszy nam przez cały czas. Możliwe że zadajemy sobie teraz pytanie: Czy naprawdę już się zdecydowałem odważnie spojrzeć na swą przeszłość i uwolnić od niej mówiąc o wszystkim drugiemu człowiekowi ? Tę trudną decyzję musimy podjąć teraz, zanim poważnie zabierzemy się do gruntownego i odważnego obrachunku moralnego.


Rozpoczynając swoje nowe, bezalkoholowe życie, dysponujemy całą furą irracjonalnych przekonań, a czasem wręcz absurdalnych wierzeń o sobie, o życiu, o świecie, o rodzinie, o ludziach, o pracy, o Bogu, o związkach, o domu, o dzieciach, o miłości i innych sprawach. Człowiek zdobywa umiejętności społeczne poprzez doświadczenia życiowe, które w sposób zupełnie naturalny stają się jego udziałem co dzień. Dzięki nim kształtuje się też jego świat wartości, system przekonań, świadomość, oceny i opinie. W wielu zwyczajnych życiowych wydarzeniach alkoholik nie bierze udziału, bo jest po prostu pijany. Zastępują go – najczęściej dlatego, że nie zostawiłem im żadnego wyboru – członkowie rodziny, znajomi, przyjaciele, współpracownicy, podwładni. A jeśli już uczestniczy w tych wydarzeniach to mało świadomie. Stąd można powiedzieć, że nie zdobywa doświadczeń, umiejętności, czy wiedzy. A jeśli już zdobywa to informacje te przekształca w niezbyt czytelną dla otoczenia karykaturę.

Praca nad Krokiem Czwartym, jest niezawodnym sposobem na rozpoznanie, a nawet doraźną weryfikację, mylnych przekonań, „pijanego” myślenia i funkcjonowania (tj. zachowań). W tym kroku zaczynamy uczyć się samego siebie. Oczywiście dzięki pomocy innych i odpowiednim materiałom, warsztatom, czy spotkaniom. Zaczynamy powoli znajdować i wyodrębniać swoje dobre i złe strony, (taka życiowa analiza SWOT). Znajdujemy odpowiedź na najbardziej nurtujące nas pytania, co umiemy, co wiemy, a z czym sobie nie radzimy i co nas przerasta. To tak jakbyśmy znaleźli w błocie szlachetny kamień, oczyszczamy go z tego błota by wydobyć jego prawdziwe piękno, które będzie cieszyć nie tylko nas samych. W pewien sposób „odkłamywujemy” swoje dotychczasowe życie, zestawiając je z faktami i realnym światem, który nas otacza, a którego nie dostrzegamy otępieni alkoholem. .

Gruntownego obrachunku moralnego, wykonywanego w ramach pracy nad Krokiem Czwartym, pod żadnym pozorem nie wolno wręcz ograniczać tylko i wyłącznie do okresu destrukcyjnego picia. Byłoby to szalenie niebezpieczne, gdyż pogłębiałoby tylko rojenia i iluzje tworzone przez uzależniony umysł na własny temat. Nie jest bowiem prawdą, że przed uzależnieniem się od alkoholu, byliśmy ludźmi wolnymi od jakichkolwiek wad charakteru i nie jest prawdą, że do takiego idealnego stanu wrócimy po odstawieniu alkoholu. Ideał przed uzależnieniem, ideał po zaprzestaniu picia, a pomiędzy nimi… no, cóż… choroba, to ona wszystko tłumaczy, ja tu nie jestem niczemu winien – to bardzo wygodne, ale przecież zupełnie nierealne rojenia. Także niebezpieczne. Krótko mówiąc – obrachunek moralny ma dotyczyć całego życia.

Chociaż w pracy nad Czwartym Krokiem koncentrujemy się przede wszystkim na swoich wadach charakteru, nie oznacza to, że należy lekceważyć, czy bagatelizować zalety. Gruntowny obrachunek moralny musi obejmować zarówno cechy pozytywne, jak i negatywne, zwłaszcza, że te pierwsze mogą zostać z powodzeniem wykorzystane do rozprawienia się z drugimi. Obrachunek to nie „dokopywanie sobie”, ale rzetelny bilans. Żaden człowiek nie składa się przecież z samych tylko wad! Obrachunek moralny, którego efektem jest tylko i wyłącznie lista wad, nie został wykonany rzetelnie. Nie jest wiarygodny.


Ważne jest również to, aby podawać konkretne przykłady swoich zachowań. Jeżeli o czymś opowiadamy, ma to być opis prawdziwego zdarzenia z życia. Musimy być konkretni, to znaczy, podawać wszystkie imiona osób uczestniczących wraz z nami w danej sytuacji (KTO). Należy także, najdokładniej jak potrafimy podać daty (KIEDY) i miejsce (GDZIE) opisywanych faktów. I wreszcie, również dokładnie opisać swój postępek mówiąc, co zrobiliśmy (CO). Słowem, konkretny przykład składa się z czterech informacji: KTO, KIEDY, GDZIE i CO. Ale o tym szerzej za miesiąc. Tymczasem zachęcam do podjęcia próby weryfikacji swojego życia. Wypływamy na głębię, a więc musimy wiedzieć jaki ekwipunek mamy, a jakiego nam brakuje, no i w jakim stanie znajduje się ten, który posiadamy.
Powtórzmy, Krok Czwarty jest wielką przygodą na drodze do samopoznania. Może cię czasami coś zaboleć, ale wstąpiłeś na drogę do odzyskania zdrowia i po zrobieniu tego obrachunku moralnego, czeka cię wiele radosnych przeżyć. Bądź uczciwy i szczery. Oddaj się bez reszty pracy nad gruntownym i odważnym obrachunkiem moralnym. Tymczasem zapraszam do zaglądania na naszą stronę na facebooku: https://www.facebook.com/pages/Duc-In-Altum. Wypłyńcie na głębię, pokonując swoje słabości.

Komentarze