Psychologia DUC IN ALTUM - Tolerancja
Nie było miejsca dla Ciebie, w Betlejem w żadnej gospodzie. I narodziłeś się Jezu, w stajni w ubóstwie i chłodzie. Nie było miejsca choć szedłeś, jako Zbawiciel na ziemię, by wyrwać z czarta niewoli, nieszczęsne Adama plemię. Nie było miejsca choć szedłeś, ogień miłości zapalić, i przez swą mękę najdroższą świat od zagłady ocalić. Gdy lisy mają swe nory i ptaki swoje gniazdeczka dla Ciebie miejsca nie było, musiałeś szukać żłóbeczka. A czemuż, Jezu, na świecie, tyle łez, jęków, katuszy? Bo nie ma miejsca dla Ciebie, w niejednej człowieczej duszy. … A dzisiaj, czemu wśród ludzi, Tyle łez, jęku, katuszy, Bo nie ma miejsca dla Ciebie. W niejednej człowieczej duszy.
20:12 19/12/13 • 6316
Słowami tej pięknej kolędy chciałbym rozpocząć nasze grudniowe spotkanie na łamach „Gazety Polonijnej.” Okres Bożego Narodzenia i Nowego Roku, to szczególny czas podsumowań, zamyśleń, ale i postanowień na rok przyszły. Choć ten artykuł, nie będzie ściśle psychologiczny, a jedynie refleksyjny, to mam jednak nadzieję, że wniesie choć trochę światła w nasze codzienne dni. W końcu psychologia jak żadna nauka, jest nauką o duszy (od starogreckiego ψυχή Psyche = dusza, i λόγος logos = słowo, myśl, rozumowanie).


Moje refleksje pragnę rozpocząć od pewnych spostrzeżeń, dotyczących nas Polaków, przebywających na obczyźnie. Spostrzeżeń, które nie tylko ciągle gdzieś mnie dotykają, czasem nawet bolą. Są trudne! Sytuacja, jak miała miejsce, w jednych z warehouse′ów (od razu przepraszam za spolszczenie tego słowa), zmusiła mnie do pewnych refleksji i badań nad zjawiskami, o których napisze nieco niżej. O co chodzi? Otóż pewnego dnia, ku mojemu zdumieniu, gdy wchodziłem, na ów warehous powitał mnie, od samego niemalże progu plakat. Na plakacie osoba do złudzenia przypominająca Pana Stalina, w bardzo zdecydowanej pozie, z ręką wyciągniętą w geście wygnania. Oczywiście, kilka osób podniosło zdecydowany sprzeciw, wobec tego wizerunku, jednak obyło się tłumaczeniem, że jest to żołnierz brytyjski, w starodawnym mundurze. Nie twierdzę, że nie jest to prawda, jednakże mimo tłumaczeń, a nawet jakiegoś pisemnego sprzeciwu złożonego u zarządzających, plakat wisi tam do dzisiaj i na wszystkich werehous′ach tego potentata, który swoje sklepy ma również w Polsce, i innych krajach tzw. Wschodniej Europy, zdając się mówić pracuj, bo jeśli nie, czekają cię łagry.


Na początku zacząłem się zastanawiać z czego wynikł taki niezbyt, delikatnie mówiąc, taktowny „ żart”. Przychodziły różne myśli, celowość, może niewiedza i gruntowna nieznajomość historii, może świadomy zabieg, tylko czemu ma służyć? Potem po chwili powagi zaczęły pojawiać się pewnego rodzaju żarty, jednakże i one nie przyniosły skutku: „powieśmy obok Stalina – portret Hitlera, Goebellsa, czy innych sławnych zbrodniarzy wojennych”, dumny i zły Pan Stalin nadal wita pracowników „bloku wschodniego” dla przypomnienia Polaków, Rosjan, Słowaków, Czechów, na innych magazynach również Rosjan, czy Ukraińców, przypominając gorzko o minionych czasach stalinizmu, łagrów, wywózek. Może i moje reakcje, czy uwagi idą za daleko, przecież to tylko plakat, w końcu, ktoś powiedział, że osoba ta, tylko do złudzenia przypomina Stalina, w gruncie rzeczy, to żołnierz. Może i tak, nie chodzi mi jednak o plakat, ale podejście do niego nas Polaków, i to stanie się dzisiaj przedmiotem naszej refleksji. Kim jesteśmy tutaj w Wielkiej Brytanii? Czy nadal Polakami? Przecież nie Brytyjczykami, mimo iż wielu z nas może i posiada już paszport brytyjski, może wielu zrzekło się już także obywatelstwa. Ale i tak pozostaniemy Polakami!!! Jak widzą nas inni i jak my siebie widzimy? Co z naszymi kompleksami? Zastanowiło mnie jak potrafimy bronić swojej POLSKOŚCI tutaj na wyspach, tego co dla nas drogie, jak pielęgnujemy nasze tradycje, wspomnienia i dobre cechy? Czym się chlubimy, czy tylko wyczynami alkoholowymi, bigosem i ogórkiem, czy może piękną historią, wspaniałymi osiągnięciami, wybitnymi jednostkami na arenie międzynarodowej? Zastanowiło mnie jakby zareagowali muzułmanie, gdyby zamiast Stalina pojawił się ktoś, do złudzenia przypominający Mahometa? My wiemy jak!!!


Ta sytuacja przyniosła mi wiele refleksji na temat wszechobecnie panującej i mówionej wielkimi literami TOLERANCJI. O poszanowaniu każdego człowieka. Nie trudno zauważyć, że żyjemy w kraju będącym zlepkiem wielu narodowości i kultur, wypływa z tego faktu niezwykłe piękno i bogactwo różnych tradycji. Niemal codziennie uczymy się, jak funkcjonują na co dzień ludzie różnych nacji, kolorów skóry, przekonań. Dowiadujemy się także, że mimo tej mieszanki można razem żyć, pracować, uczyć się. Że mimo tej mieszanki, możliwe są prawdziwe więzy przyjaźni i pokój.
My Polacy. Jaki na tym tle maluje się nasz portret. Jak kojarzymy się innym ludziom wśród których żyjemy. Sami wiemy, że jednak nie najlepiej. Często widziani jesteśmy jako zakompleksiony, zaściankowy naród, który potrafi tylko pić i to w dużych ilościach, kojarzeni z wulgarnymi słowami, słyszanymi na ulicy, w sklepie, czy pracy. Czasem wstyd się przyznać! Pierwszym słowem, którego uczymy innych jest słowo na „K”, niemal każdy pracujący z Polakami bezbłędnie je wypowiada. Tak przekazujemy naszą kulturę! Można by tu pisać więcej, ale chyba nie o to chodzi!


Tolerancja czym ona tak naprawdę jest??? Otóż to dość ciekawe zjawisko, z etymologii słowa dość szlachetne, oznacza wytrwałość, zrozumienie, cierpliwość (łac. tolerantia – „cierpliwa wytrwałość”; od łac. czasownika tolerare – „wytrzymywać”, „znosić”, „przecierpieć”). Jednakże w zastosowaniu dość trudne. Bo czyż tolerancja nie ma swoich granic??? Nie! Nie, nie wyzywam, Broń Boże do jakichkolwiek antagonizmów na jakimkolwiek tle. Pragnę tylko na gruncie naszych rozważań nieco szerzej temu się przyjrzeć. Jednym słowem tolerancja oznacza akceptację i wolność każdego człowieka do jego własnych przekonań. O ile na tle religijnym i kulturowym ma to swoje uzasadnienie i chwalebne założenia, bo każdemu człowiekowi, należy się szacunek ze względna jego człowieczeństwo, tradycję, wiarę, o tyle w kwestii zachowań społecznych bywa z tym słowem, a raczej postawą różnie. Bo czyż mamy tolerować rytualne morderstwo, gwałt, czy inne zachowania, nawet jeśli wypływają z wiary. Czy mamy tolerować, w myśl zasady każdy ma prawo do…, to, że za ścianą maż biję żonę, matka morduje swoje dziecko, dzieci znęcają się nad rodzicami? To przecież też tolerancja, to ich przekonanie, zgoła błędne, ale przekonanie. Czyż w imię tolerancji powinniśmy wyrażać zgodę na to, iż dzieci poddają eutanazji swoich rodziców? Czyż w imię tolerancji możemy pozwolić by działa się komuś krzywda, ponieważ jej sprawca kieruje się poglądami do których ma prawo!? Czyż możemy pozwolić w imię tolerancji na to by plakat z osobą przypominającą zbrodniarza wojennego był wykorzystywany do tego by przypominać nam o naszym miejscu.



Filozof Karl Popper stwierdził w swej książce Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie, że mamy prawo odmówić tolerancji wobec nietolerancji. W końcu tolerancja ma swoje granice. „Czy tolerancyjne społeczeństwo powinno akceptować nietolerancję? A co jeśli tolerując czyn „A”, społeczeństwo niszczy samo siebie? Tolerancja czynu „A” może być użyta do wprowadzenia nowego systemu myślowego, co może doprowadzić do braku akceptacji zespołu cech „B”, właściwych danemu społeczeństwu. Bardzo trudno jest znaleźć złoty środek, a różne społeczeństwa nie zawsze zgadzają się co do szczegółów. W rzeczywistości poszczególne grupy w obrębie jednego społeczeństwa często mają problemy z porozumieniem się. Niektóre państwa uznają zniesienie nazizmu w Niemczech za przejaw nietolerancji, podczas gdy w Niemczech to właśnie nazizm jest uważany za niedopuszczalnie nietolerancyjny”.


Zatem sumując nieco, stwierdzić należy, że tak naprawdę tolerancja jest subiektywnym odczuciem, które łatwo może być modyfikowane na własny użytek. Czasem, jest to dość dobrym wytłumaczeniem dla naszej bezczynności wobec jawnie niesprawiedliwych czynów jednostki czy społeczeństw. Tolerancja bez miłości nie istnieje, pozostaje pustym słowem, szastanym na prawo i lewo. Zresztą przy okazji wspomnianej historii z pewnego werehous′u i nieszczęsnego plakatu, tolerujemy silniejszych, słaby nie ma nic do powiedzenia. Tolerujemy tych, których się boimy, gdzie sprzeciw spowoduje wobec nas przemoc. A zatem można powiedzieć, że tolerancja również ma tutaj swój odcień negatywnych emocji, niech sobie wisi Pan Stalin, jeśli stanowczo zaprotestuję mogę stracić pracę. Godzę się świadomie na coś, co może i mnie boli, ale czyż nie po raz kolejny chyle głowę, uciekając w kąt, nawet przed odpowiedzialnością za tożsamość i historię, korzenie z których wyrosłem. W imię tolerancji. Takich sytuacji jest mnóstwo, godzimy się na wiele więcej rzeczy, ze strachu potrafimy za cenę srebrników sprzedać największe wartości. Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że musimy pracować by żyć, funkcjonować, zapewnić naszym rodzinom dobra przyszłość, w końcu rachunki same się nie zapłacą. Zastanawia mnie jednak, jaka jest cena za to wszystko, jaką cenę płacimy i przyjdzie nam zapłacić. A to, że rachunek za nasze ciche przyzwolenia wcześniej czy później otrzymamy, to pewne.


Żyjemy w kraju, który nas przyjął, żyjąc w nim musimy niewątpliwe szanować jego kulturę, wartości. Ale w końcu własną pracą również budujemy ten kraj, więc miejmy tę świadomość, że jesteśmy ważnym ogniwem w rozwoju i budowaniu wspólnej przyszłości, przestając nie jako być już tylko gośćmi. Jesteśmy dobrymi pracownikami, mamy piękną historie i tradycję, która pielęgnujmy za wszelką cenę. Tylko tym możemy pokazać, że jesteśmy wspaniałym narodem.


Już niedługo zasiądziemy do wigilii, jest to tradycja nigdzie nie spotykana na świecie. Podzielimy się opłatkiem na znak pokoju i miłości, w wielu domach zagrzmią pięknie słowa kolędy: „BÓG się rodzi, moc truchleje”, Zapewne wielu z nas uda się na Pasterkę, pamiętajmy wtedy, kim jesteśmy. Kończąc te różne refleksje chciałbym Każdemu złożyć życzenia Pełnych Radości i Pokoju Świąt Bożego Narodzenia, wracajcie myślami w tym czasie do najukochańszych zakątków naszej Ojczyzny, pozwólcie by w Waszych Sercach, często wypełnionych tęsknotą i lekiem narodziła się Maleńka Miłość. Przecież ta Miłość, która przyszła na świat w ubogiej szopie, zmieniła bieg historii, dała nadzieje i wyzbyła z lęku. Zaufajmy jej. Niech w Nowym Roku, dzieje się w waszym życiu wiele dobra. Wypłyńcie na głębię!!! DUC IN ALTUM!


Redakcja mgr Jarosław Kluczek
psycholog małżeństwa i rodziny,
psychoterapeuta chrześcijański.
e-mail: info@ducinaltum.co.uk
strona: www.ducinaltum.co.uk
tel: 0 7858399109
Artykuł ukazał się w grudniowym numerze "Gazeta Polonijna"

Komentarze