Psychologia DUC IN ALTUM - Człowiek
Człowiek nie jest tylko sprawcą swoich czynów, ale przez te czyny jest zarazem w jakiś sposób „twórcą siebie samego”. Jan Paweł II
13:02 10/02/14 • 6113
Pozostając niejako w temacie dwóch poprzednich artykułów pragnę kontynuować refleksje na temat człowieka. Prawdą jest, że na temat ludzkiej natury powstały opasłe dzieła wielu myślicieli, teologów, psychologów, socjologów, prawników i lekarzy. Człowiek został rozłożony na czynniki, każda jego komórka, każde zachowanie, każda postawa i myśl zostały przeanalizowane, opisane i skatalogowane, jednak i tak nadal pozostaje on zagadką nie tylko dla innych, ale czasem nawet dla samego siebie. W swojej pracy zastanawiam się często, jaką metodę przyjąć, by zrozumieć osobę, która do mnie przychodzi z prośbą o pomoc? Jaki klucz do niej znaleźć? Dwie rzeczy, których się nauczyłem, i które dają najlepszą skuteczność to postawa pokory i miłości. Bo czym jest miłość? To chcieć dobra drugiej osoby.

Istota ludzka nie może być widziana tylko i wyłącznie z jednej perspektywy, chodzi tutaj o jej fizyczność. Swoisty kult ciała, jakim karmią nas dzisiejsze media, otoczenie, w skrócie świat, nastawiony jest tylko na jedna płaszczyznę widzenia człowieka, przez jego cielesność. Przez to, staje się on nie tylko ofiara konsumpcji, ale sprowadzony zostaje do przedmiotu. A człowiek to integralna całość czterech czynników: fizycznego (sfera biologiczna, cielesna), psychologicznego (życie emocjonalne, psychiczne), społecznego (relacje społeczne, interakcje z innymi), duchowego (kontakt z Bogiem, świat wyższych wartości, autotranscendencja). Tylko takie podejście daje nam pełen obraz drugiej osoby. Oderwanie się, od którejkolwiek płaszczyzny bytowania człowieka, zostawia pustkę, a pustka to zawsze nieszczęście.

Przez cztery kolejne artykuły postaram się przyjrzeć każdej z tych czterech płaszczyzn. Trochę może nie po kolei, ale chcąc pozostać w temacie dwóch poprzednich artykułów, postaram się nakreślić kilka refleksji odnośnie człowieka w aspekcie społecznym. Niewątpliwie człowiek nieustannie pozostaje w relacji z innymi ludźmi, trudno sobie wyobrazić w dzisiejszym świecie funkcjonowanie bez drugiej osoby. Spotykamy innych ludzi w pracy, w sklepie, w codzienności. Oczywiście, czasem każdy z nas potrzebuje swojej samotni i bardzo dobrze. Czasem trzeba nam się wyciszyć, przemyśleć pewne sprawy, potrzebujemy być sami by lepiej służyć innym i samym sobie. Zresztą uważam, że każdy powinien mieć czas na taką swoistą samotnie w swoim codziennym funkcjonowaniu. Jak my, jako jednostka widzimy się na tle całego społeczeństwa. Czy jesteśmy kimś jedynym i niepowtarzalnym, czy płyniemy razem z całą fala tego, co nam to społeczeństwo podsyła. Czy jesteśmy twórcami otaczającej nas rzeczywistości, czy tworzywem, które daje się łatwo modelować i układać na nutę innej, silniejszej od nas jednostki? Czy nie stajemy się wtedy towarem, służącym do tego, by wyprodukować coś innego, coś co ktoś sobie wymyślił? Czy nie dajemy się w pewien sposób popychać, a co dalej za tym idzie, czy nie mamy tutaj do czynienia z deptaniem naszej godności? Godności, która jest nieodzownym i podstawowym prawem osoby ludzkiej, czyli każdego z nas? Jak zwykle wiele pytań, ale zdałem sobie sprawę z tego, że ciągle brakuje mi na nie odpowiedzi, zgadzam się z tymi pytaniami i zamienić je mogę z całą pewnością na twierdzenia, stawiając na końcu każdego z nich nie znak zapytania, ale kropkę na pół kartki. Ale co z tym zrobić? Wiem, że dla wielu z nas istnieje wygodne tłumaczenie to społeczeństwo, robimy z tego społeczeństwa pewien twór, nie zidentyfikowany, na karby którego możemy zrzucić wszystko, dosłownie wszystko. Nie udało mi się to czy tamto, ale to wina systemu, czy społeczeństwa, dobrze przyznaje się, zrobiłem to czy tamto, ale wszyscy tak robią!!! Ci wszyscy to społeczeństwo, w którym jesteśmy zmuszeni żyć, ale i społeczeństwo w którym chcemy żyć i funkcjonować. Nie da się inaczej. Musimy odpowiedzieć sobie na ważne pytanie: Kim JA, konkretnie JA, jestem, w którym momencie swojego życia stoję? To pytanie należy na pewno rozwinąć o kolejne, gdzie idę? Ale rodzą się następne, czy za bardzo nie stawiam się na ołtarzu, na piedestale, może czas z niego zejść i odwrotnie, czy nie zakrzyczano mnie, czy nie stłamszono moich marzeń, mojego potencjału tego kim jestem, sprowadzając do roli wyrobnika, a czasem nawet produktu? Warto poczynić na ten temat refleksje, ale ważne jest jedno, by uczynić to w duchu prawdy przed sobą samym.

Wracając do cytatu z początku naszej refleksji, człowiek jest sprawcą swoich czynów, jest to niewątpliwie twierdzenie absolutnie prawdziwe. Odpowiadamy za swoje czyny, decyzje i działania, jednocześnie one kształtują nas samych i naszą codzienność, więcej kształtują nasze jutro, poprzez niosące ze sobą konsekwencje. Czy to nie czas, po tej refleksji nad sobą samym i wyciągnięciu wniosków zacząć podejmować mądre i ważne decyzje, co do nas samych? Weźmy nasze sprawy we własne ręce, bądźmy kreatorami naszej rzeczywistości. Nasze czyny nas kształtują, ale i budują nasz wizerunek. W całym tym naszym społeczeństwie, każdy z nas ma swój niepowtarzalny talent, każdy z nas na miarę swojej możliwości może i nawet powinien ten talent rozwijając i pomnażać. Mamy do tego prawo, ale jest to też nasz obowiązek, by ta nasza szara codzienna rzeczywistość zaczęła w końcu nabierać barw i byśmy byli szczęśliwi, to chyba jest jedno z wielu marzeń, choć bardzo ogólnych, to jednak wpisanych w nasze serca. I tutaj wracam do artykułu z poprzedniego miesiąca na temat motywacji. Kim chcesz być, twórca czy wyrobnikiem, ciągle tłamszonym, nie twierdzę jednak, że jest tak zawsze, to jednak produktem? Czy twoje marzenia, które gdzieś tam drzemią uśpione nie czas obudzić i zacząć realizować. Wyrwać się z tego otaczającego nas betonu lenistwa, braku wiary we własne możliwości, może fałszywego obrazu nas samych. Przestać obwiniać innych i społeczeństwo, którego nikt nie widział twarzą w twarz, a które staje się niejako dobrym wytłumaczeniem naszej bezczynności za to, że nie chce nam się ruszyć głowa i pomyśleć. My lubimy narzekać, wręcz kochamy to robić, ale od narzekania nic się w naszym życiu nie zmieni. Potrzeba raczej rzetelnej oceny sytuacji i działania.

To jakby wstępne refleksje, które ciągle gdzieś tam, myślę w każdym z nas się kłębią, będziemy w sposób szczegółowy podejmować je przez kolejne artykuły. Od razu zaznaczę, że po dawce tematów w dziedzinie uzależnień, do kolejnych kroków powrócimy w niedalekiej przyszłości, zostawiając więcej czasu do gruntownej analizy tego, co powiedzieliśmy dotychczas, chwila oddechu. Nie bójmy się ryzyka własnego rozwoju, a w efekcie ryzyka szczęśliwego życia. Wypłyńcie na głębię! DUC IN ALTUM!


Redakcja mgr Jarosław Kluczek
psycholog małżeństwa i rodziny,
psychoterapeuta chrześcijański.
e-mail: info@ducinaltum.co.uk
strona: www.ducinaltum.co.uk
tel: 0 7858399109

Komentarze