Psychologia DUC IN ALTUM - Człowiek - Wolność cz. II
Osobista wolność każdego z nas. Wyjściem do dalszego ciągu naszych rozważań na temat wolności niech będzie następująca opowieść: „Właściciel małego domku z dużą parcelą założył wspaniały ogród, w którym spędzał każdą wolną minutę, chociaż w skutek wypadku przed paroma laty oślepł. Sadził i podlewał rośliny, pielęgnował trawnik, przycinał róże, tak iż o każdej porze roku - na wiosnę, w lecie i w jesieni ogród, pełen żywych kolorów, prezentował się bardzo okazale.
05:03 22/03/14 • 5937
Kiedyś zajrzał tam przyjezdny z miasta, który usłyszał we wsi o niewidomym ogrodniku.
- Proszę mi powiedzieć, dlaczego pan to robi? - spytał miastowy. - Przecież, jak słyszałem, pan nie widzi.
- Ani trochę!
- Dlaczego więc męczy się pan z tym ogrodem? Co panu po tych kwiatach, skoro nie rozróżnia pan kolorów?
Niewidomy ogrodnik oparł się o ogrodzenie i powiedział do obcego z uśmiechem:
- Robię to z kilku istotnych powodów: Po pierwsze zawsze lubiłem pracę w ogrodzie. To, że straciłem wzrok, wydawało mi się niewystarczającym powodem, aby ją zarzucić. Wprawdzie nie mogę zobaczyć tego, co tu rośnie, ale mogę dotykać i czuć. Nie mogę oglądać kolorów, ale mogę wdychać zapach kwiatów, które posadziłem. Kolejnym zaś powodem jest pan.
- Jak to ja? Przecież pan mnie wcale nie zna!
- Pana osobiście nie znam. Ale w piękne dni zagląda tu czasami ktoś, tak jak teraz pan, i zatrzymuje się na moment. Gdyby ten kawałek ziemi stanowił tylko zdziczałą, zaniedbaną parcelę, to byłby to dla pana niemiły widok. Moim zdaniem nie ma powodu, aby czegoś nie czynić tylko dlatego, że na pierwszy rzut oka nie daje to zbyt wiele nam samym, skoro daje to coś innym.
- Nigdy dotychczas o tym nie pomyślałem - powiedział z zadumą przybysz.
- A poza tym - kontynuował z uśmiechem niewidomy ogrodnik - ludzie zaglądają, cieszą się, zatrzymują się na chwilę i ucinają ze mną małą pogawędkę, tak jak pan to właśnie teraz czyni. To bardzo wiele znaczy dla człowieka, który nie widzi.(Opowieść pochodzi z www.deon.pl).”


Na kanwie tego pięknego opowiadania chcę poczynić kilka osobistych refleksji na temat wolności. Ale wolności osobistej to znaczy dotykającej każdego z nas. Można by nadać temu tytuł: „Wolność człowieka XXI wieku w zachodnim społeczeństwie, albo trochę na przekór „Zniewolenie człowieka współczesnego w wolnych krajach zachodu”. Ale ciekawe tematy. Wyjść chyba trzeba od pewnej powtórki, czym jest wolność. Powiedzieliśmy już że brakiem przymusu. ZGODA!, Możliwością czynienia tego co chcemy – to, tak najogólniej ale ZGODA! Samostanowieniu o sobie. Kolejna ZGODA! Możemy iść dalej w malowaniu niejako obrazu wolności, kredkami podsuwanymi nam przez współczesną cywilizację i media, to nic innego jak mogę – zrobię – bez konsekwencji bo jestem wolny! A jeśli ktoś mi powie, że czegoś nie mogę zrobić – to ogranicza moja wolność. Czymże jest zatem wolność bez sumienia i odpowiedzialności? Czymże jest nasza wolność bez myślenia? To tak w ramach krótkiej powtórki z zeszłego miesiąca. A teraz wracamy do naszego opowiadania. Czemu akurat o niewidomym ogrodniku? A to dlatego, że to opowiadanie pięknie pokazuje nam sens wolności. Najgłębszy sens z możliwych. Większość z nas posiada ogród przy swoim domu, a ci co nie mają mogą wykonać pewne ćwiczenie w parku. Wiosna świetnie sprzyja ku takim refleksjom. Zamknij oczy i postaw się w sytuacji naszego bohatera. Spróbuj nazwać to, co widzisz oczyma wyobraźni i ducha. Tak jakbyś na chwilę stracił wzrok. Utrata wzroku ogranicza naszą wolność, w wielu przypadkach jesteśmy skazani na pomoc innych, w pewnym sensie jesteśmy zniewoleni. Stańmy się przez chwile takimi zniewolonymi ludźmi - bez wzroku. W pierwszej chwili oczyma wyobraźni widzimy ciemność, dopiero po jakimś czasie zaczynają się pojawiać w naszej świadomości, umyśle obrazy. Czy jak ten ogrodnik potrafimy dostrzec piękny ogród, pełen barw, zapachy możemy poczuć, ale zobaczyć? Co więcej, czy o ten ogród potrafimy dbać, przycinać rosnące w nim róże, by kwitły całą paleta pięknych barw?


Przez ostatnich w sumie kilka tygodni obserwacji i rozmów z wieloma ludźmi doszedłem do przerażających wniosków. Otóż co nam serwuje dzisiejszy świat, pogoń za sukcesem za wszelką cenę, wolność bez żadnej odpowiedzialności, płytkość i bylejakość. Masz wyglądać. Furorę w dzisiejszych czasach robią salony piękności, różnej maści fryzjerzy, manikiurzystki, wizażystki, specjaliści od wyglądu. Idealne sylwetki i idealni ludzie niczym greccy bogowie wyskakują nam prawie że, z lodówki. Bo nawet na kartoniku od mleka, czy masła widzimy rysunek z piękną kobieta czy idealnie wysportowanym silnym mężczyzną. Nie twierdzę, że dbanie o wygląd zewnętrzny jest czymś złym wręcz przeciwnie. Brakuje tylko w tym wszystkim zdrowej równowagi. Gdzie prawdziwą konkurencja dla bibliotek, wszelkich działalności edukacyjnych, społecznych, kulturalnych, czy nawet, patrząc z mojej perspektywy jako psychologa, rozwoju emocjonalno – psychicznego, są owe wcześniej wspomniane instytucje, mające za wszelką cenę zrobić z nas „wyglądowego” bożka. Piękna scenka rodzajowa, która zmroziła mi krew w żyłach, stwierdzenie kobiety, której rozwala się małżeństwo, rozwód wisi w powietrzu, ciągłe kłótnie i awantury, całkowity brak umiejętności porozumiewania się z mężem, narastające z każdym dniem problemy, bez rozwiązania. Kobieta owa opowiada swoją sytuację w salonie piękności, Panie wszelkiej maści okazują zainteresowanie, ba nawet współczucie. Wreszcie pada stwierdzenie to idźcie do psychologa, zróbcie coś z tym! Odpowiedź powala na kolana! Wiesz 35 funtów to jednak za drogo, stwierdza kobieta, robiąc sobie tipsy i bez zmrużenia oka płacąc za to 50 – 70 funtów. O zgrozo! W jakim świecie przyszło nam funkcjonować! Słowa, które w tym momencie, aż niemalże wyskakują z ust: groby pobielane, z zewnątrz jesteście czyści i piękni a we wnętrz pełne wszelkiego plugastwa, zgnilizny i kości. Parafrazując oczywiście trochę słowa z Mateuszowej Ewangelii (Mt 23, 27-28). Czy właśnie jesteśmy takimi grobami, czy na zewnątrz nie jesteśmy przesadnie piękni, a nasze wnętrze, intelekt, duch, emocje, uczucia, to nic nie znacząca pustka? Zamknijmy oczy w tym naszym ogrodzie i spojrzyjmy tak szczerze w nasze sumienie i wnętrze - co tam jest? Często kupa zgnilizny i błota, robactwa i czystej głupoty. Tylko opakowanie przeminie, czasu nie zatrzymasz, przyjdą zmarszczki, siwizna, starość, niedołężność. A do tego zostanie pustka intelektualna i duchowa. To dopiero tragedia. Ale to przecież nasza osobista wolność, wolność wyborów dzisiaj. Wydać 35 funtów by ratować, i w wielu przypadkach uratować swoje życie, swoje małżeństwo, rodzinę, wyjść z nałogu, uzależnienia, rozwijać swoje możliwości i talenty, albo mieć za 50 funtów piękne paznokcie na tydzień, a po tygodniu i tak zejdzie lakier, nie daj Boże się złamie, wtedy niczym na pogotowie do szpitalika Pani Manikiurzystki.


Niewidomy ogrodnik jest prawdziwie wolnym człowiekiem, jego wolność polega na tym, że mimo utraty wzroku widzi piękny ogród, ogród w którym jest drugi człowiek, ogród, dzięki któremu przybysz z daleka odczuwa radość. Czyż zatem prawdziwą wolnością nie jest wyzbycie się własnego egoizmu, wyzbycie się własnych ograniczeń i lenistwa. Zwłaszcza lenistwa duchowego i intelektualnego. Moim zdaniem – stwierdza ogrodnik - nie ma powodu, aby czegoś nie czynić tylko dlatego, że na pierwszy rzut oka nie daje to zbyt wiele nam samym, skoro daje to coś innym. To jest prawdziwy sens wolności. Wypłyńcie na głębię! Porzućcie to, co was ogranicza, te sztuczne szaty piękna zewnętrznego, by dostrzec ogród, który jest w nas, a może już czas przyciąć w nim róże! DUC IN ALTUM!

Redakcja mgr Jarosław Kluczek
psycholog małżeństwa i rodziny,
psychoterapeuta chrześcijański.
e-mail: info@ducinaltum.co.uk
strona: www.ducinaltum.co.uk
tel: 0 7858399109

Komentarze