"Rodzic kul"
"Dziecko jest źródłem nadziei. Mówi ono rodzicom o celu ich życia, reprezentuje owoc ich miłości. Pozwala również myśleć o przyszłości" – Święty Jan Paweł II. Dziecko, młody człowiek, stawia, w bardzo naturalny sposób, przed nami dorosłymi, szczególne zadanie i wyzwanie. Zadanie to, niepowtarzalne w swojej istocie, polega na wychowaniu i przygotowaniu młodego pokolenia do spełniania powierzonych im zadań w świecie, ale także do wychowania następnego pokolenia. My rodzice, wychowawcy, psycholodzy mamy szczególny obowiązek przygotować nasze dzieci do wejścia w świat dorosłych. Jak dzisiaj wygląda to nasze zaangażowanie w ową misje. Każdy z nas może zaobserwować otaczającą nas rzeczywistość i wyciągnąć sam wnioski. Obraz współczesnego wychowania i kształtowania młodego pokolenia, niestety nie maluję się z „różowych barwach”.
06:05 01/05/14 • 5354
Pogoń za karierą, a często zwykła praca mająca zapewnić utrzymanie rodzinie, wyścig szczurów, konsumpcyjny charakter naszego społeczeństwa powoduje, że nie mamy czasu na zajęcie się wychowywaniem naszych dzieci. Powierzamy to często instytucjom np.: szkole. Bardzo często nie angażując się zbytnio i nie kontrolując jakiego typu wartości są zaczepiane w nasze dzieci. "Nowoczesna" demokracja ukrywa fakt, że nie jest w stanie wypełnić najważniejszego zadania, jakim jest właśnie wychowanie młodego pokolenia. Ukrywa również inny fakt, a mianowicie to, że promuje prawo dżungli, czyli prawo silniejszego, co w konsekwencji prowadzi do różnych form dyskryminacji. Obecnie doszło już do tego, że w tak zwanej demokratycznej Europie mamy do czynienia ze śmiertelną wręcz dyskryminacją, a jej najbardziej okrutnym przejawem jest dzielenie obywateli na tych, którzy mają prawo żyć i na tych, których można legalnie zabić tylko dlatego, że są w innej fazie rozwoju niż ci, którzy przyznają sobie prawo do decydowania o życiu innych ludzi. Najbardziej niebezpieczne dla człowieka kłamstwo to propagowanie mitu o tym, że istnieje łatwo osiągalne szczęście, a zatem szczęście, które przychodzi "samo", w sposób spontaniczny i bez wysiłku, bez potrzeby respektowania norm moralnych, bez czujności i pracy nad sobą. Kultura, która obecnie dominuje, jest prymitywna i tchórzliwa. Jej twórcy nie mają odwagi proponować żadnych ideałów. Potrafią jedynie powtarzać ideologiczne slogany o wychowaniu bez stresów, o szkole neutralnej światopoglądowo czy o tolerancji postawionej ponad miłością, prawdą i odpowiedzialnością. Niska kultura nie tylko nie ma odwagi proponowania jasnych wartości i ideałów. Nie ma nawet odwagi przekazywać elementarnej wiedzy na temat człowieka.

Od młodych lat jest to nie tylko zaszczepiane w naszych dzieciach ale również my sami często dajemy aprobatę na tego typu praktykę, która już teraz stała się bardzo powszechna. Tak czasem można powiedzieć, ze nowe pokolenie wychowuje się samo, a co z tego wychodzi, powoli już wyłania nam się przed oczy nie tylko wizja przyszłości, ale przed wszystkim coraz bardziej trudna teraźniejszość. Nie pozostajemy bez winy. Jak już wspomniałem często dość często odpowiedzialność za wychowanie naszych dzieci zrzucamy na osoby trzecie czy instytucje. Często też brakuje nam elementarnej wiedzy, czasu i cierpliwości. Bardzo często stajemy się dla naszych własnych dzieci obcy, dalecy i zimni. Popełniamy wiele błędów, które nie tylko nie pozwalają nam zrozumieć młode pokolenie, ale budują niemal nie zasypywaną przepaść między tymi dwoma rzeczywistościami.
Optymalne wspieranie rozwoju dziecka polega na tym, że stawia się przed nim wymagania dostosowane do jego wieku. Musi nauczyć się radzenia sobie z frustracjami i zdobyć doświadczenie. Nasze dzieci tego nie potrafią.
Wszyscy rodzice kochają swoje dzieci i chcą zaoszczędzić im frustracji i negatywnych doświadczeń. Jednak i tu można przedobrzyć: wystarczy, że niemowlę delikatnie zakwili, a już jest brane na rączki. Jeśli nie chce od razu zasnąć, nosi się je godzinami na rękach. Półtoraroczne dziecko natomiast w dalszym ciągu karmione jest przez mamę. Podczas zabawy mama i tato pomagają swojemu maluchowi w układaniu klocków, żeby się nie złościł, kiedy jemu nie od razu się to udaje. Pięciolatek jest całkowicie wyręczany w ubieraniu się przez rodziców. Jeśli wyciągnie nogi, to nałoży mu się również buty.


Dzieci, wychowywane w atmosferze nadopiekuńczości, nie potrafią zbudować w sobie zaufania do własnej osoby, nigdy nie będą umiały przejąć odpowiedzialności ani też podejmować samodzielnych decyzji. Nadmierna troska ze strony rodziców bardziej ogranicza, niż wspiera rozwój dziecka. Każdy krok naprzód jest blokowany: "Tego jeszcze nie będziesz umiał, bo jesteś za mały". Z dziecka wyrasta wtedy często mały tyran, który niebawem wejdzie na głowę rodzicom, będzie ciągle stawiał żądania i urządzał sceny, jeśli owe żądania nie zostaną spełnione. Umiejętność wczuwania się w położenie innych pozostanie dla dziecka całkowicie obca, dopóki rodzice będą pełnić rolę służących. Dziecko nie nauczy się liczenia się z drugim człowiekiem oraz panowania nad sobą, jeśli nie będzie się tego od niego oczekiwało i wymagało. Jakże często widać takie zachowania dzieci w stosunku do rodziców. Tylko, problem jest w tym, że to nie dziecko jest winne temu, ale rodzice. Dziecko nie jest nauczone innych reakcji. Niektóre dzieci natomiast reagują na nadopiekuńczość w zupełnie odmienny sposób. Zamykają się w sobie, stają się lękliwe, nadzwyczaj nieśmiałe i niesamodzielne. Wpadają w panikę, kiedy nawet na krótką chwilę rozdzieli się ich od rodziców, co często napotyka na brak zrozumienia i zniecierpliwienie ze strony tych ostatnich. Taki strach przed rozstaniem nabiera szczególnej dramaturgii w przedszkolu i w szkole. Dzieci wychowywane w zbyt cieplarnianych warunkach nie potrafią nauczyć się bardzo istotnej dla ich rozwoju społecznego umiejętności, mianowicie: wejścia w grupę i znalezienia w niej swojego miejsca. Nie ma w tym przypadku żadnego znaczenia, czy są one wyjątkowo śmiałe, czy też szczególnie bojaźliwe.



Rodzice muszą umieć dopuścić do sytuacji, kiedy ich pociecha będzie musiała trochę "pocierpieć". Jeśli dziecko stara się coś zrobić - obojętnie czy dotyczy to prac manualnych, zabawy, ćwiczenia gimnastycznego, czy samodzielnego ubierania się - to interwencja ze strony dorosłych powinna nastąpić tylko wówczas, kiedy ich smyk rzeczywiście nie będzie w stanie poradzić sobie sam. Optymalne wspieranie rozwoju dziecka polega również na tym, że stawia się przed nim wymagania dostosowane do jego wieku. Musi nauczyć się radzenia sobie z frustracjami i zdobyć doświadczenie: "Jeśli jeszcze raz spróbuję, to może mi się uda" - do czego niezbędna będzie wiara rodziców w jego możliwości. (Kilka ciekawych uwag zaczerpnięto ze strony deon.pl).


Kolejne ciekawe spostrzeżenie, bardzo często próbujemy, niemalże na siłę zrobić z naszych dzieci kogoś, kim chcielibyśmy być sami, a co nam nie wyszło, mając za nic jego zainteresowania i faktyczne zdolności. Mamusia chciała być baletnicą, to wysyła córkę na mordercze treningi kilka razy w tygodniu, podczas gdy, córka nie tylko tego baletu nie cierpi, ale marnuje swój talent np. malarski. Czasem podążamy za modą, dzisiaj jest modne grać na pianinie, albo w golfa, to dla ludzi z klasą, nie możesz grać w piłkę z kolegami synu, masz lekcje gry na fortepianie, a potem lekcję gry w golfa. Współczesnym dzieciom naszych marzeń grozi to, że będą "geniuszami na życzenie" (rodziców oczywiście). A przy tym przepaść między dziećmi, które mają świetne warunki rozwoju, i tymi, które takiej szansy od życia nie dostały, jest coraz większa. W te pierwsze dzieci rodzice inwestują wszystkie pieniądze, żeby ich pociechy się jak najlepiej rozwijały i były czempionami w różnych dziedzinach, w te drugie nie inwestuje nikt, bo albo rodzice nie mają pieniędzy, albo nie umieją wspierać zainteresowań dziecka lub też nie widzą w tym specjalnego sensu.


Czasem moje dziecko mówi do mnie: "daj mi spokój". ("Chcę teraz czytać książkę" albo: "Nie jestem w nastroju do przytulania i czułości"). Taką reakcję zawsze wywołują konkretne powody i jest w niej ukryty następujący apel: "Pozwól mi być takim, jakim jestem. Wiesz, że chętniej czytam, niż wychodzę na dwór, więc pozwól mi na to moje hobby." Albo: "Wiesz, że niespecjalnie lubię to czulenie się z tobą i z tatą, więc uszanuj to, proszę".


Wytyczanie dzieciom właściwych granic stało się jednym z największych problemów współczesnych rodziców. Przypuszczalnie u źródeł związanej z tym niepewności leży brak pozytywnych doświadczeń z własnego dzieciństwa, kiedy to dorośli nie doświadczyli zbyt dużo ograniczeń albo ustalone granice były niezbyt jasno określone (rzadziej zbyt ciasne).

Rodzice, którzy nie pokazują wyraźnie swoim dzieciom, gdzie leżą granice, których przekraczać nie wolno, nie wyświadczają przysługi ani sobie, ani swojemu potomstwu: sobie nie, bo ich latorośl w beznadziejnym poszukiwaniu tych granic staje się coraz bardziej nieznośna: jest bezczelna, traci panowanie nad sobą, nie wychodzi z fazy buntu, niszczy rzeczy, stawia żądania i bije się z innymi dziećmi. Albo całkowicie chowa się w sobie, nie reaguje na jakiekolwiek próby zainteresowania ją czymkolwiek, uważa wszystko za głupie i nudne. Me wyświadczają też przysługi dziecku, ponieważ dzieci, które w ten sposób tracą kontrolę nad sobą albo są tak znudzone, czują się straszliwie nieszczęśliwe - zagubione w tej "swobodnej przestrzeni", bez poczucia gruntu pod nogami, bezbronne i zdane tylko na siebie, co w konsekwencji bardzo poważnie szkodzi ich rozwojowi w kierunku bycia pewnym siebie i samodzielnym, dorosłym człowiekiem. "Nie" musi oznaczać konsekwentne "nie".


Zasygnalizowałem tutaj tylko może kilka głównych aspektów, czy trudności wychowawcze najbardziej rażące i najbardziej widoczne w otaczającej nas rzeczywistości. Tych trudności jest na pewno dużo więcej i są różne w zależności od wieku dziecka. Stąd powstała idea warsztatów, na których właśnie podejmować będziemy tematy trudności wychowawczych, ale także jak nawiązać dobre relacje z własnymi dziećmi, jak się stać ich przyjacielem, przewodnikiem, kimś na kim mogą polegać? Jak z nimi rozmawiać, słuchać, słyszeć i być słyszanym? Jak rozwiązywać problemy i trudności? Bądź odpowiedzialnym i dobrym rodzicem! DUC IN ALTUM! WYPŁYŃCIE NA GŁĘBIĘ!!!

Trwają zapisy na warsztaty: "Być odpowiedzialnym rodzicem" dla rodziców dzieci w wieku 0 -12 lat, oraz "Rodzic kul" dla rodziców młodzieży w wieku 13 lat - wyżej. Koszt udziału w warsztatach trwających 8 tygodni to £60. Naucz się rozmawiać ze swoim dzieckiem, rozumieć je i być rozumianym. obuduj swoje relacje z nim i stwórz prawdziwa przyjaźń. Podczas warsztatów poznasz techniki, które pomogą ci w osiągnąć sukces wychowawczy, rozwiązać problemy z dzieckiem czy nastolatkiem. Można będzie również omówić problemy w tej dziedzinie z psychologiem. Zapisy już tylko do czwartku 7 maja 2014. ***********************************************************
Dom Pomocy Psychologicznej i Terapii Uzależnień DIA Bell Green Shopping Centre, 18 Riley Square, (Polski Dom Kultury "ADSUM"), CV2 1 LS, Coventry. Tel: 07858399109 e-mail: info@ducinaltum.co.uk Serdecznie zapraszamy!!!!

Komentarze