Obudź się Polonio! DUC IN ALTUM
„ Ojczyzna jest naszą Matką ziemską. Polska jest Matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest Matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej.” „Chciałbym tu zapytać tych wszystkich, którzy za tę moralność małżeńską, rodzinną mają odpowiedzialność, tych wszystkich: czy wolno lekkomyślnie narażać polskie rodziny na dalsze zniszczenie? Nie można tutaj mówić o wolności człowieka, bo to jest wolność, która zniewala. Tak, trzeba wychowania do wolności, trzeba dojrzałej wolności. Tylko na takiej może się opierać społeczeństwo, naród, wszystkie dziedziny jego życia, ale nie można stwarzać fikcji wolności, która rzekomo człowieka wyzwala, a właściwie go zniewala i znieprawia. Z tego trzeba zrobić rachunek sumienia.
19:09 29/09/14 • 7262
"Oto matka moja i moi bracia". Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć! Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono! Trzeba intensywnie odbudowywać! Nie można dalej lekkomyślnie niszczyć!”


Moje kolejne rozważania zaczynam od słów Jana Pawła II, jakże aktualnych dzisiaj, szczególnie dla nas Polaków żyjących w Wielkiej Brytanii. Od kilku lat z racji mojego zawodu, ale i sfery zainteresowań, badam nasze zachowania na Wyspach. Obraz jaki mi się rysuje przed oczyma nie tylko wzbudza niepokój, ale wręcz zatrważa. Kim jesteśmy??? Jakie są nasze korzenie??? Wreszcie kim się stajemy??? Obudź się Polonio!!! Zadaję sobie pytanie dlaczego my Polacy wstydzimy się swojego pochodzenia? Wstydzimy się swojej historii, swojej wiary. Odcinamy się od tego wszystkiego z czego wyrośliśmy, za co przez wieki trudnej historii nasi przodkowie przelewali krew. Jesteśmy Polakami tylko podczas meczu siatkówki. Wstydzimy się naszej polskości. Jeden drugiemu wilkiem! Idąc dalej udajemy ciągle kogoś, kim nie jesteśmy i nigdy nie będziemy. Najbardziej boli i wkurza, że tej bezpaństwowości uczymy nasze dzieci! Za co przyjdzie nam kiedyś zapłacić wysoką cenę. Obudź się Polonio! Obudź się i zobacz, że tą cenę już płacisz! Za najniższą stawkę piękne umysły, wykształceni gruntownie ludzie, pracują i tkwią na magazynach, zarządzani przez przypadkowych ludzi, często bez żadnego wykształcenia. Nasze dzieci, w większości, nie potrafią czytać i pisać po Polsku. Na siłę robimy z nich Brytyjczyków, którymi nigdy nie będą, ponieważ z krwi i kości są Polakami, nawet tutaj urodzonymi, to jednak Polakami. Wstydzimy się naszej Polskości. Co to znaczy, powiedz Polonio, że nasze Domy Kultury, Nasze Polskie Kościoły czy Wspólnoty świecą pustkami, co to znaczy, że nie inwestujemy w naukę języka polskiego czy historii dla własnych dzieci, że nie jednoczymy się w grupy i stowarzyszenia, że nie bierzemy udziału w życiu kulturalnym i religijnym, nie kultywując tradycji z których wyrośliśmy? Co to znaczy i dokąd to prowadzi, Droga Polonio, twoje życie od weekendu do weekendu, od imprezy do imprezy, od piwa do piwa, od przysłowiowej flaszki do flaszki. To jest najważniejsze!!! Odcinamy się od pięknej kultury naszego kraju, nie bierzemy na nic odpowiedzialności. Zapłacisz za to wysoką cenę. Już płacisz!!! Ceną jest wolność! Ceną jest rozbicie rodziny! Ceną jest wychowanie młodego pokolenia w bezpaństwowości. Stajemy się jak bezpańskie psy! Psy, które bije się kijem, czego w ostatnim roku bardzo mocno doświadczyliśmy. I będziemy tym kijem bici coraz mocniej! Bo skoro pokazując nasze obyczaje, naszą kulturę mieszkającym tutaj Brytyjczykom i nie tylko im, uczymy ich słowa „kur..”, to kim jesteśmy??? Dlaczego nie mówimy o tym, że mieliśmy pierwszą w Europie Konstytucję, że walczyliśmy o wolność naszą i ich, wystarczy wspomnieć Polskich Lotników, Jan Paweł II, Solidarność, wymieniać można bez końca, a oni dalej myślą, że my Polacy pochodzimy z dzikiego kraju, gdzie nie ma elektryczności, a ludzie żyją w lepiankach. Co to znaczy Polonio, że nie przekazujesz swoim dzieciom, tego dziedzictwa któremu na imię Polska? Wiem, że znajdziesz mnóstwo wymówek, największa z nich to lenistwo!!! Nie zapominaj o niej! To lenistwo doprowadzi cię do ruiny. Za chwilę, nie będziemy już mówić o Polonii, bo nie przekazując nowemu pokoleniu tych wartości, które nazywamy polskie i z których winniśmy być dumni, skazujemy Polonię na wymarcie. Serce się kraje. Nie łudź się, że robiąc ze swojego dziecka i z siebie samego - Brytyjczyka – będziesz nim! Nie! Nigdy! Za cenę wygodnego życia robisz z siebie bezpaństwowca, który będzie tylko i wyłącznie popychadłem. Bo jak, powiedz mi Polonio, można cię szanować i szanować mają cię inni, skoro ty sama siebie nie szanujesz. Podnieś głowę, zobacz i zastanów się, dokąd zmierzasz.


Z zazdrością i bólem serca patrzę na Hindusów, Afrykanów, Pakistańczyków, Słowaków czy Litwinów, jak oni potrafią się jednoczyć. Jak pięknie rozwijają swoją kulturę, pielęgnują wartości. A my zazdrościmy jeden drugiemu! A my tkwimy we własnych kompleksach! Ostatnio ukazał się artykuł w „Angorze”, niezbyt lubię to pismo, ale jakże ciekawy i trafny pod tytułem: „Boże chroń mnie od Polaka” traktujący o emigracji. Obserwując nasze środowisko trudno się nie zgodzić z zawartymi tam tezami. Jeden drugiemu wilkiem!


Nie możemy myśleć o sobie, wychodząc od pojęcia „emigracja”; trzeba myśleć, wychodząc od rzeczywistości „ojczyzna”. To prawda, że przed drugą wojną światową była w Anglii pewna liczba Polaków emigrantów. Jednakże ci, którzy znaleźli się w ramach wydarzeń wojennych, nie byli emigrantami. Byli Polską wyrwaną z własnych granic, z własnych pobojowisk. To, co dzisiaj przywykliśmy nazywać „Polonią angielską”, zaczęło się jako sam rdzeń Polski walczącej o świętą sprawę swej niepodległości. Taką Polskę stanowili lotnicy broniący Wysp Brytyjskich, dywizje i brygady walczące pod Narwikiem, dywizje i brygady nadciągające z głębi republik radzieckich wschodniej Europy i Azji.
To, co piszę, płynie z żywego poczucia historii. Wy, którzy stworzyliście dzisiejszą „Polonię angielską”, jesteście dla mnie, żywą częścią Polski, która nawet wyrwana z ojczystej gleby, nie przestaje być sobą. Jak zatem my dzisiaj możemy spojrzeć tej starej Polonii w oczy! Tej Polonii, która budowała Kościoły, Szkoły, zbierała przez wiele lat polskie książki do bibliotek, pielęgnując tę Polskość. Jak możemy spojrzeć w oczy tej starej Polonii teraz, gdzie prywatą niszczy się to wszystko, gdzie prywata i pieniądz, bez braku jakichkolwiek wartości sprawia to, że Kościoły staja się puste, biblioteki nie istnieją, a Polskie Szkoły są biznesem osób prywatnych, nie ośrodkiem kultury i wychowania! To boli! Niszczymy to własnymi rękami i własnym lenistwem. Obudź się Polonio i weź za to wszystko, co przez lata budowali nasi ojcowie – odpowiedzialność! Niech ich serca nie krwawią dłużej. Musimy szczególnie dzisiaj przyłączyć się do ich modlitwy: „Ojczyzno moja! Ty jesteś jak zdrowie; ile Cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto Cię stracił. Dziś piękność Twą w całej ozdobie widzę i opisuję, bo tęsknię po Tobie”. Polska jest jednym z krajów najboleśniej doświadczonych na globie ziemskim. Jedną z ojczyzn najgłębiej przeoranych cierpieniem i równocześnie jedną z najbardziej miłowanych. Może na tajemnicę tej niezwykłej miłości Ojczyzny składa się i to przedziwne duchowe przemieszczenie: dla tylu jej synów i córek, i to często wśród tych najlepszych, jest ona duchowo obecna poprzez fizyczną nieobecność. Musimy, to nasz obowiązek, mówić o Polsce, jaką była i jaką powinna być, ale też jaką jest. Mówić o tym, jaka była jej prawdziwa cena i jaką pozostaje. Dlatego też potrzeba poświęcenia i trudu.


Gdzie znaleźć tę wewnętrzną siłę polskiej emigracji? Źródeł jej trzeba szukać nad Wisłą, w wierze Polaków i ich kulturze. Właśnie przez nią człowiek tworzy siebie. I równocześnie człowiek tworzy kulturę we wspólnocie z innymi… Kultura polska jest dobrem, na którym opiera się życie duchowe Polaków. Ona wyodrębnia nas jako naród. Ona stanowi o nas przez cały ciąg dziejów. Stanowi bardziej niż siła materialna. Bardziej nawet niż granice polityczne. Wiadomo, że Naród Polski przeszedł przez ciężką próbę utraty niepodległości, która trwała z górą sto lat, a mimo to pośród tej „próby pozostał sobą. Pozostał duchowo niepodległy, ponieważ miał swoją kulturę. Więcej jeszcze, moi kochani: wiemy, że w okresie najtragiczniejszym, w okresie rozbiorów, Naród Polski tę swoją kulturę ogromnie jeszcze ubogacił i pogłębił, bo tylko tworząc kulturę, można ją zachować”. Kultura polska nosi bardzo wyraźne znamiona chrześcijańskie i nie jest przypadkiem, że pierwszym zabytkiem świadczącym o tej kulturze jest „Bogurodzica”. Do tych właśnie chrześcijańskich korzeni musimy ciągle wracać i z nich na nowo wyrastać w każdej epoce, bo taka jest prawda o człowieku.
Związanie z kulturą polską, językiem i organizacjami kulturalnymi rozwija poczucie własnej tożsamości. Natomiast szkoła, studia i życie zawodowe wiąże z kulturą kraju zamieszkania. Więź między krajem ojców a krajem zamieszkania dokonuje się właśnie na płaszczyźnie kulturowej. Ona daje właściwą perspektywę współżycia i przez wychowanie przygotowuje młodego człowieka zarówno do zadań w środowisku emigracyjnym, jak i do przyjęcia właściwej postawy życiowej. Dlatego też jednym z najważniejszych zadań jest przekazywanie własnej idei następnemu pokoleniu. Emigracja musi więc być zdolna do właściwego wychowania pełnowartościowego człowieka. Tylko wówczas młode pokolenie będzie zdolne podjąć ideę wolności i prawdy odchodzącego pokolenia. Wychowanie do prawdy i wychowanie w duchu chrześcijańskiej polskiej tradycji rozpoczyna się w rodzinie. Obecny stan moralności publicznej nie zawsze zapewnia rodzinie, a zwłaszcza rodzicom, im właściwy i konieczny autorytet. Wiele na to składa się przyczyn. Trzeba działania, trzeba budowania. Obudź się POLONIO i Wypłyń na głębię!!!

Jarosław Kluczek
DOM DIA

www.ducinaltum.co.uk

Komentarze